4 marca 2018 - Ewa Winnicka   

„Był sobie chłopczyk” Ewa Winnicka

Tą sprawą żyła cała Polska. Rodziców małego chłopca, którego ciało znaleziono porzucone w cieszyńskim stawie, poszukiwano ponad dwa lata. Na pogrzeb bezimiennego dziecka przyszły tłumy. W gazetach pojawiały się artykuły. Szokujące i wstrząsające, jak cała historia, która nie powinna się nigdy wydarzyć. Po pewnym czasie sprawa przycichła, przynajmniej w mediach. Potem odżyła, gdy w końcu udało się ustalić personalia rodziców. Mimo, że sprawa została zakończona, a winni ukarani, ciężko jest myśleć o tych wydarzeniach obojętnie.

Ewa Winnicka nie jest łowcą sensacji. Prowadzi swój reportaż metodycznie, przekazując relacje policjantów, prowadzących śledztwo, opisując środowisko, z którego wywodzili się rodzice Szymona, ich życie od czasów, gdy sami byli w wieku swojego syna. Syna, którego zabili, a potem pozbyli się, wyrzucając do stawu. Nie ocenia, nie usprawiedliwia. Oddaje głos bohaterom dramatu, z których każdy ma swoją historię. Ukazuje też jak bezradny jest system wobec takich sytuacji – policjanci chodzili od domu do domu, byli u każdego, kto miał dziecko w podobnym wieku. U rodziców Szymona też byli, matka pokazała im córeczkę zamiast syna.

Ciężko czytać o tej sprawie, ciężko pogodzić się z niskim wyrokiem, jaki dostali rodzice. W reportażu wspominana jest także sprawa Madzi z Sosnowca – jej matka przebywała w areszcie razem z matką Szymona. Mnie natomiast przypomina się jeden z tytułów prasowych z tamtego czasu: Nigdy nie odwracaj głowy na płacz dziecka.

 

1 marca 2018 - Joanna Jodełka   

„Wariatka” Joanna Jodełka

Specyficzna lektura. Niby sama fabuła nie jest skomplikowana: pisarka Joanna przebywa w szpitalu psychiatrycznym. Dowiaduje się, że ktoś wydał jej debiut literacki, książkę, dotyczącą sprawy zaginięcia młodej kobiety. Niepokojący jest fakt, że personalia bohaterów pokrywają się z rzeczywistymi, mimo, że Joanna je zmieniła. Ktoś najwyraźniej chce powrócić do nierozwikłanej sprawy sprzed lat, Joanna ma również powody by sądzić, że ktoś próbuje ją zabić.

Sam zamysł nie wydaje się zagmatwany, co innego sposób przedstawienia. Przez pierwszą połowę książki ciężko się zorientować co wydarzyło się naprawdę, a co jedynie w powieści głównej bohaterki. Narracja także nie ułatwia sprawy: narratorem jest bohaterka czasem w pierwszej, czasem w trzeciej osobie, a także bohaterowie książki o zaginionej Justynie.

Podsumowując – przerost formy nad treścią, chociaż postać tytułowej wariatki i jej działania w próbie dojścia do prawdy są godne uwagi. Warto spróbować.

 

 

22 lutego 2018 - Kathryn Croft   

„Córeczka” Kathryn Croft

Są powieści, które są po prostu smutne. Takie, w których nie ma sprawiedliwości, dobro nie zwycięża nad złem, a zakończenie wzbudza wewnętrzny sprzeciw. Tak jest w tym przypadku, ponieważ myślą przewodnią tej powieści jest strata. Nie tylko zaginięcie dziecka – które pomimo upływu lat może się odnaleźć – bohaterowie bezpowrotnie stracili 20 lat życia, szansę na opiekę i wychowywanie Heleny. Kiedy do Simone przychodzi nastolatka Grace, twierdząc, że może być jej zaginionym dzieckiem, a potem znika bez śladu – Simone podejmuje trudną i ryzykowną próbę odnalezienia dziewczyny i przede wszystkim – ustalenia jej tożsamości. Okazuje się jednak, że prawda może być bardziej druzgocąca niż niewiedza…

Powieść szybko się czyta, akcja jest dynamiczna i zaskakująca. Sam pomysł na całą intrygę jest świetny, choć jak wspomniałam, nie jest łatwo pogodzić się z tym, że bohaterowie tyle stracili. I stracą jeszcze więcej…

 

15 lutego 2018 - Sebastian Fitzek   

„Odprysk” Sebastian Fitzek

Fitzek to jeden z autorów, których odkładałam na potem. I kolejny, który mnie nie zawiódł. Poziom intrygi i skomplikowania akcji na najwyższym poziomie. Tempo akcji także. Pomysł z czyszczeniem pamięci, usuwaniem traumatycznych wspomnień nie najnowszy, ale świetnie ujęty. Kto z nas nie zastanawiał się nad tym choć raz: jak by to było? Wymazać złe wspomnienia, trudne chwile? Zapomnieć o tym, co nas boli i zacząć nowe życie? Bohater „Odprysku” dostaje taką szansę po wypadku, w którym zginęła jego ciężarna żona: propozycję wzięcia udziału w projekcie naukowym, po którym dostanie nową tożsamość niczym świadek koronny. Ale czy Marc rzeczywiście chce zapomnieć? I czy żona faktycznie nie żyje? Kiedy bohater spotyka kobietę, która przedstawia mu teorię spiskową, dotyczącą projektu, w jego biurze pracują obcy ludzie, a w mieszkaniu spotyka swoją żonę, która go nie poznaje, rozpoczyna dramatyczną walkę o własne wspomnienia.

Cudowna, pełna napięcia historia, w której niczego nie można być pewnym. Polecam.

3 lutego 2018 - Ałbena Grabowska   

„Ostatnia chowa klucz” Ałbena Grabowska

Ałbena Grabowska zrobiła na mnie duże wrażenie nie tylko swoim wyczuciem psychologicznym w poprzednich powieściach („Lady M. i „Coraz mniej olśnień”), ale także elementem zaskoczenia, grą, prowadzoną z czytelnikiem do samego końca.

W najnowszej powieści bohaterką jest nastolatka. Nie do końca współczesna, ponieważ akcja utworu rozgrywa się w okolicach roku 2000. Cztery koleżanki z klasy spotykają się na opuszczonym strychu. Mają przyjąć do swojego grona jedną znich, Julię, a co za tym idzie, przeprowadzić swoisty rytuał, wymyślony przez jedną z nich. Po spotkaniu Julia znika bez śladu. Co się z nią stało? Czy uciekła z domu czy ktoś ją porwał?

Marzena, której autorka oddaje narrację, prowadzi własne śledztwo, nastawione głównie na obserwację nie tylko rówieśników ze szkoły, ale także innych mieszkańców miasteczka. Poznajemy jej sąsiadów i znajomych, z których każdy jest nakreślony wyraźnie, choć niejednoznacznie. To niewątpliwie atut Ałbeny Grabowskiej, jej bohaterowie są prawdziwymi ludźmi, pełnymi słabości, niepewności i namiętności.

Niemniej jednak wątek kryminalny schodzi na drugi plan. Sama zagadka „Kto porwał Julię” nie jest szczególnie skomplikowana, bez wątpienia dobrze pomyślana, ale jej wyjaśnienie nie daje odpowiedzi na wszystkie pytania, tropy, którymi podążała główna bohaterka. Ciekawy i nietypowy jest sposób podania rozwiązania czytelnikowi.

Podsumowując: dla miłośników dobrze skonstruowanych powieści psychologicznych. Wielbiciele kryminałów mogą czuć się nieco rozczarowani.

 

 

 

27 stycznia 2018 - Natalia Rogińska   

„Pokalane poczęcia” Natalia Rogińska

„Pokalane poczęcia” to portrety kobiet. W rożnym wieku, z rożnym wykształceniem, w różnych momentach życia. Są singielkami, mężatkami. Łączy je jedno – ciąża. U niektórych wymarzona i wyczekana, u niektórych tylko w planach, u innych – niechciana i nieoczekiwana. Autorka przedstawia losy kolejnych bohaterek: Honoraty, która ze względu na ultrakatolickie poglądy męża rodzi jedno dziecko za drugim, Gretę, która zrobi wszystko, żeby zajść w upragnioną ciążę, Adrianę, bizneswoman, która wymarzoną córeczkę chce mieć dzięki pomocy surogatki, Majkę, która misternie planuje „wpadkę”, chcąc usidlić odpowiedniego faceta… Kobiety muszą skonfrontować swoje marzenia z rzeczywistością, która wymaga od nich podejmowania bardzo trudnych decyzji.

Bohaterki łączy również ginekolog, do którego chodzą na wizyty. W pierwszym rozdziale głos ma właśnie on i ze swojego punktu widzenia opisuje każdą z kobiet. Według mnie nieco zbyt wulgarnie, bo nazywanie pacjentek „cipkami” nawet w myślach sprawia, że każda czytelniczka zastanowi się, czy na pewno chce korzystać z usług ginekologa-mężczyzny.

Patrząc na tytuł spodziewałam się czegoś bardziej kontrowersyjnego, jest to jednak zbiór niebanalnych wizerunków kobiet, które stają przed jednym z największych życiowych wyzwań i przygód, jaką jest macierzyństwo.

22 stycznia 2018 - Renata Piątkowska   

„Hebanowe serce” Renata Piątkowska

O uchodźcach wiele się mówiło i pisało, ale kto tak naprawdę zastanawiał się nad ich losem, bez oceniania i wartościowania?

Ksiązka rozpoczyna się opisem łodzi, przepełnionej uchodźcami, ale nie z naszej, europejskiej perspektywy. Nie jest obserwowana okiem kamery z bezpiecznego brzegu, ale oczami dziecka, które wraz z mamą próbuje dotrzeć do Europy. Omenka, który nigdy nie opuszczał swojej wioski, musi zmierzyć się ze strachem i traumatycznymi przeżyciami – nie tylko własnymi, ale także współpasażerów, z których każdy ma swoją trudną historię, często naznaczoną śmiercią bliskich.

„Hebanowe serce” to także opowieść o sile matczynej miłości, o poświęceniu i oddaniu rodziców. Ukazuje nam, że uczucia i wartości są niezależne od rasy i pochodzenia.

Obraz uchodźców w naszych głowach kreowany jest przez media i polityków. Obraz w głowach naszych dzieci tworzymy my. Warto przy tym skorzystać z mądrych źródeł.

 

18 stycznia 2018 - Natalia Nowak-Lewandowska   

„Pozorność” Natalia Nowak-Lewandowska

Męczyłam tę książkę długo. Zdecydowanie zbyt długo, ponieważ próbuję dać szansę każdej zaczętej lekturze. Czasami nie warto.

Sam pomysł jest niezły – ukazanie przemocy domowej, uzależnienia od kata, zniszczonej psychiki. Jednak wykonanie nie dogoniło zamysłu i w efekcie mamy… to co mamy.

Anna i Piotr to małżeństwo, mieszkające kątem u jej rodziców. W planach własne mieszkanie i dziecko. I w ten standardowy, wręcz nudny polski obrazek wkrada się mrok – Piotr bywa coraz częściej agresywny, Anka zaczyna się go bać, miewa też napady paniki i momenty oderwania od rzeczywistości. Kiedy zachodzi w ciążę, mąż bije ją tak, że traci dziecko. Anka nadal jednak trwa przy mężu. Bierze kredyt na siebie, ale właścicielem mieszkania jest również Piotr. Zachodzi w kolejną ciążę, a po porodzie, świadoma, jak niebezpieczny i nieobliczalny jest Piotr, a ona może liczyć na wsparcie ze strony byłego narzeczonego oraz zaprzyjaźnionego lekarza – wraca do niego z dzieckiem. Akceptuje fakt, że mąż ją zdradza i nawet się z tym nie kryje…

Ogólnie postaci głównych bohaterów są irytująco jednoznaczne. Anka jest osobą totalnie bez charakteru, Piotr jest wyłącznie zły, a rodzice kobiety ślepi i głusi, skoro nie zauważają, że w pokoju obok zięć katuje ich córkę.

Język i styl powieści również nie powalają. Żałuję, że to przeczytałam.

 

15 stycznia 2018 - Guillaume Musso   

„Dziewczyna z Brooklynu” Guillaume Musso

Opis okładkowy jest nieco naciągany. Anna nie zadała żadnego pytania, pokazując narzeczonemu zdjęcie, mówiąc „Ja to zrobiłam”. Wstrząśnięty Raphael po prostu wyszedł, a kiedy wrócił, po Annie nie było śladu. Zaczyna więc rozpaczliwe poszukiwania dziewczyny, którą zamierzał poślubić. Im więcej faktów odkrywa, tym bardziej przekonuje się, że kompletnie nie znał swojej narzeczonej.

Zmęczona thrillerami psychologicznymi potrzebowałam czegoś lżejszego, stąd spróbowałam Musso, który zachwycił mnie dawno temu powieścią „Potem…”. To było dokładnie to, czego szukałam – powieść obyczajowa z rozbudowanym wątkiem sensacyjnym, tajemnicą do odkrycia i prawdą, która może zniszczyć życie wielu ludziom.

Polecam.

10 stycznia 2018 - Sarah Pinborough   

„Co kryją jej oczy” Sarah Pinborough

Niezwykła, hipnotyzująca powieść. Zaskakująca w każdy możliwy sposób. W pierwszej chwili skojarzyła mi się z ” Za zamkniętymi drzwiami”, ponieważ schemat jest podobny. Co kryje się w relacji Adele i Davida? Ona jest posłuszną żoną, pragnącą spełnić każde życzenie męża. Dlaczego nie może mieć karty kredytowej, a jej telefon to stary aparat bez dostępu do internetu? David, szanowany lekarz, mimo pięknej, dbającej o niego żony zaczyna romansować z recepcjonistką, Louise. Adele inicjuje spotkania, starając się zaprzyjaźnić z Louise. Jakie są jej intencje? Co planuje?

Narracja jest podzielona między bohaterów i opisuje zarówno wydarzenia obecne, jak i te sprzed dziesięciu lat, kiedy rodzice Adele zginęli w pożarze.

Bez względu na to, co założymy w trakcie czytania, nie da się domyślić zakończenia. Całość jest dopracowana w każdym szczególe. Dodatkowym atutem są wątki oniryczne, które w tego typu lekturze spotkałam po raz pierwszy, a tak wiele od nich zależy…

Cudowna, wciągająca, trudno ją zapomnieć.

 

Strony:«1234567...18»