Archive from czerwiec, 2019
14 czerwca 2019 - JP Delaney   

„W żywe oczy” JP Delaney

„Siedemnaście lat temu, pod innym tytułem i innym nazwiskiem, napisałem powieść(…)”. Mimo dobrych  recenzji książka przeminęła bez echa. Delaney skorzystał z szansy po ogromnym sukcesie „Lokatorki”, pisząc tę samą historię od nowa. Historię Claire, aktorki, która aby zarobić na życie, zdobywa dowody niewierności do spraw rozwodowych. Jej zadaniem jest uwodzenie cudzych mężów. Pierwszym, który nie uległ, jest profesor, miłośnik poezji Baudelaire’a Patrick Fogler. Pierwsze spotkanie nie jest jednak ostatnim, a wkrótce Claire sama nie wie, kto tak naprawdę ustala reguły…

Delaney zabiera czytelnika w niezwykłą podróż. Po Nowym Jorku i jego licznych teatrach, po poezji Baudelaire’a, wreszcie po trudnej przeszłości głównej bohaterki. Siłą tej powieści jest to, że – wbrew tytułowi – nie wiemy, komu wierzyć, mimo pierwszoosobowej narracji, ponieważ sama Claire nie jest pewna, co w jej życiu wydarzyło się naprawdę, a co tylko w jej głowie. Podążając za nią, aż do końca nie wiemy, co nas czeka i co do tej pory było prawdą.

Tłumaczenie tytułu znów zaburza koncepcję autora – „Belive me” – „Uwierz mi” – mówi wszystko. Po co to zmieniać?

„Oszałamiająca”, „Genialna”, „Rozdzierająca” – te określenia opisują książkę na okładce. Nie sposób im zaprzeczyć. To hipnotyzująca, zapadająca w pamięć historia.

10 czerwca 2019 - Remigiusz Mróz   

„Umorzenie” Remigiusz Mróz

Dziewięć tomów serii prawniczej za nami, a ciągle chce się wracać do głównych bohaterów, nawet mimo koszmarnej TVN-owskiej interpretacji, która podoba się tylko tym, którzy nie spotkali się z Chyłką poza telewizyjnym ekranem.

Mróz już kilkakrotnie pozwalał na spotkania swoich bohaterów różnych serii. O ile do tej pory były to tylko luźne nawiązania, w „Umorzeniu” wątki z „Hashtagu” stanowią jeden z filarów fabuły.

W przeciwieństwie do Wojciecha Chmielarza, który nawet w obrębie jednego cyklu oszczędnie powraca do poprzednich tomów, Mróz zdradza cała intrygę z „Hashtagu”, więc czytelnik, który jeszcze nie miał okazji tejże powieści przeczytać, właściwie już nie musi, bo oto bez ostrzeżenia otrzymał streszczenie od samego autora.

W powieściach sensacyjnych czy kryminalnych z reguły wiodącym wątkiem jest intryga – zabójstwo, zaginięcie, spisek. W tym przypadku historia Adriana Skalskiego, który jest oskarżony o brutalne zamordowanie swojej rodziny nie stanowi clou powieści. Po raz pierwszy istotniejsze okazują się wątki osobiste z życia Chyłki i Zordona.

„Umorzenie” pokazuje, jak życie prywatne autora może wpłynąć na treść książki. Po raz pierwszy w serii prawniczej nikt nie został dotkliwie pobity, brutalnie napadnięty albo przynajmniej solidnie przestraszony, a fabuła dotyczy głównie niełatwej relacji łączącej głównych bohaterów i układa się w potężne love story. Na szczęście cukierkowe happy endy nadal nie są w stylu Mroza, a zaserwowany w epilogu zwrot akcji pozostawia wszystkich fanów prawniczego tandemu w pełnym niepokoju oczekiwaniu na kontynuację.

 

3 czerwca 2019 - Riley Sager   

„Ocalałe” Riley Sager

Niełatwo być Ocalałą. Final Girls to dziewczyny, które jako jedyne przeżyły masakrę. Lisa w akademiku, Samatha w hotelu, Quincy w domku w lesie. Ich nazwiska i historie zna cała Ameryka. Kiedy Quincy dowiaduje się, że Lisa popełniła samobójstwo, a następnie w jej życiu pojawia się Samantha, okazuje się, że będzie musiała zmierzyć się z dawno wypartymi z pamięci traumatycznymi wydarzeniami.

Fabuła jest poprowadzona w typowy dla thrillerów psychologicznych sposób. Stopniowo poznajemy Quincy i Samanthę, obserwując relacje między nimi, a jednocześnie odkrywamy, co tak naprawdę wydarzyło się w Pine Cottage.

O ile pewne wątki są dość oczywiste, autorka postarała się o zaskakujący finał. Początkowo jest tak zdumiewający, że wydaje się nieco naciągany, jednak koniec końców jakoś udaje się wszystko ze sobą połączyć.

Mimo ciekawego pomysłu autorce zabrakło lekkości pióra i pomysłów na poprowadzenie akcji. Przez pierwszą połowę powieści trzeba przebrnąć, ponieważ dopiero później nabiera tempa. Szczerze mówiąc, czytałam tę książkę dość długo, robiąc sobie przerwy na ciekawsze lektury, więc, podsumowując – mogło być lepiej.