Archive from Kwiecień, 2019
18 kwietnia 2019 - Anna Powierza   

„Insulinooporność: i co dalej?” Anna Powierza

Bardzo sceptycznie podchodzę do książek, pisanych przez celebrytki. Tu przekonała mnie imponująca bibliografia jednak… Cóż, jak widać bibliografia to nie wszystko.

Anna Powierza popełniła już jedną książkę na temat insulinooporności. Jeśli ta ma być swego rodzaju kontynuacja to naprawdę nie wiem, co mogło być w tej pierwszej.

Książka jest podzielona na dwie części: pierwsza to omówienie schorzenia, obfitujące w osobiste wtręty i dygresje. Sam aspekt merytoryczny tej części jest nie najgorszy. Zwłaszcza cytaty, zaczerpnięte z naukowych książek i artykułów. Sama autorka wiedzą raczej nie imponuje, a miejscami sama sobie zaprzecza. Nie wiem, skąd czerpała informacje na temat insulinooporności, ale ja po pół roku czytania różnych źródeł i zadawania pytań wiem więcej. Uważam, że laikowi, osobie, która dopiero zapoznaje się z tematem, książka ta jeszcze bardziej skomplikuje sprawę.

Drugą część książki stanowią przepisy. Tu również nie należy spodziewać się fajerwerków. Anna Powierza dzieli się przepisem na rosół albo sałatkę jarzynową, dodaje garść bardziej wyszukanych potraw, jak zupa z sałaty, po czym znów daje się ponieść fantazji, polecając na kolację owoce, w tym również suszone, albo klasyczną zupę cebulową na białym winie (niestety wino, nawet odparowane, nie nadaje się dla osób z IO).

Podsumowując – nie polecam. Jeśli ktoś posiada konkretną wiedzę na temat insulinooporności – będzie rozczarowany i zirytowany. Jeśli ktoś dopiero się uczy – może nabrać fałszywego przekonania na temat diety w insulinooporności i bardziej sobie zaszkodzić, niż pomóc.

16 kwietnia 2019 - Ruth Ware   

„Dziewczyna z kabiny nr 10” Ruth Ware

Po świetnym debiucie Ruth Ware długo kazała czekać na następną książkę. Z całą pewnością “Dziewczyna…” jest tego czekania warta.

Po raz drugi autorka umieszcza swoich bohaterów w miejscu odciętym od świata. Tym razem jest to luksusowy statek wycieczkowy. Dziennikarka Lo ma za zadanie opisać rejs Aurory Borealis. Na pokładzie znajdują się bogaci i wpływowi ludzie, więc dla dziewczyny jest to szansa na zaistnienie w świecie mediów.

Najbardziej niezwykła jest zbrodnia, której w zasadzie… nie ma. Pierwszej nocy, po suto zakrapianej kolacji, Lo budzi krzyk z sąsiedniej kabiny, a następnie plusk wody, świadczący o wyrzuceniu za burtę czegoś ciężkiego. Widzi krew na barierce i jest pewna, że ktoś właśnie został zamordowany, ale… nikogo nie brakuje. Zaalarmowana załoga przeszukuje statek, jednak zarówno goście, jak i obsługa są w komplecie. Mimo to Lo jest pewna, że była świadkiem zabójstwa. Przed pierwszą kolacją pożyczyła tusz do rzęs od dziewczyny z kabiny numer dziesięć. Kabiny, która – według obsługi –  stoi pusta…

Umieszczenie akcji na statku bez dostępu do internetu i łączności telefonicznej było doskonałym pomysłem. Osoby odizolowane od świata zewnętrznego zachowują się inaczej, postępują według instynktów, bardziej wyczuwają zagrożenie. Historia Lo jest o tyle dramatyczna, że nikt jej nie wierzy, jest uznawana za histeryczkę, a jednocześnie otrzymuje dyskretne, zawoalowane groźby, świadczące o słuszności jej podejrzeń. Nie wie, komu ufać, gdyż – jak niemal zawsze – na jaw wychodzą sekrety i kłamstwa kolejnych pasażerów.

„Dziewczyna z kabiny nr 10” jest świetnie napisana. Angażuje uwagę czytelnika już od pierwszych rozdziałach. Nie ma tu miejsca na tzw. „rozkręcenie akcji” – od samego początku brawurowo prowadzona, dynamiczne zmierza do świetnego, zaskakującego finału.

Majstersztyk.

5 kwietnia 2019 - Michelle Richmond   

„Rok we mgle” Michelle Richmond

Książka napisana w 2007 roku dopiero teraz została wydana w Polsce. Nie zauważyłabym tego, gdyby nie fakt, że w poszukiwania zaginionego dziecka nie zaangażowano mediów społecznościowych – ot, znak czasu.

Poszukiwanym dzieckiem jest sześcioletnia Emma – dziewczynka znika podczas spaceru po mglistej plaży w San Francisco. Była pod opieką Abigail, narzeczonej ojca. I to właśnie Abby opowiada całą historię „Roku we mgle” – odliczając kolejne dni od zaginięcia.

To, na co przede wszystkim zwróciłam uwagę – książka jest nieco przegadana. To ponad czterysta stron, z których połowę stanowią przemyślenia, wspomnienia, luźne dygresje i historie zaczerpnięte z innych utworów.

„Rok we mgle” to nie thriller, to raczej studium psychologiczne – zarówno kobiety, nękanej poczuciem winy, której jedynym sensem życia staje się znalezienie zaginionej dziewczynki, jak i jej związku z ojcem Emmy, który nie potrafi wybaczyć narzeczonej chwili nieuwagi.

Akcja nabiera tempa dopiero pod koniec powieści, ale mimo to nie prowadzi do spektakularnego finału.

Jest to na pewno wartościowa lektura, ponieważ bardzo poważnie, wręcz naukowo traktuje problem straty, poczucia winy i poświęcenia. Jednak wbrew temu, co zapewnia „The Washington Post” na okładce – nie trzyma czytelnika w napięciu. Niestety.

3 kwietnia 2019 - Małgorzata Rogala   

„Kiedyś cię odnajdę” Małgorzata Rogala

Są książki, które czyta się bez przekonania. Spróbowałam twórczości Rogali po raz drugi i skończyłam tylko dla zasady.

Tytułowa obietnica nawiązuje do tragedii, jaką przeżyła Weronika przed laty: nieznany sprawca zgwałcił i udusił jej matkę. Po ponad dziesięciu latach przyjaciółka i współlokatorka Weroniki, Olga, pada ofiarą podobnej zbrodni. Młoda graficzka zrobi wszystko, żeby znaleźć sprawcę – nawet, jeśli oznacza to narażenie własnego życia oraz utrudnianie śledztwa przystojnemu policjantowi.

Odnoszę wrażenie, że autorka ma dobre pomysły, ale brak jej warsztatu. Postaci są papierowe, do tego stopnia, że nawet pod koniec powieści trudno je rozróżnić. Główni bohaterowie oraz relacja pomiędzy nimi jest sztampowa i miejscami aż żenująco przewidywalna. Sama intryga również nie powala.

Wydawnictwo też się nie popisało: „nie wiadomo” i „nie swoje” (w znaczeniu „cudze”) pisane łącznie, Bożenka zmienia się w Grażynkę…

Potencjał był. Zabrakło reszty.