Browsing "Max Czornyj"
27 grudnia 2018 - Max Czornyj   

„Ofiara” Max Czornyj

Kontynuacja „Grzechu” wzbudziła we mnie mieszane uczucia. Ponieważ po pierwszym tomie zostało sporo niewyjaśnionych kwestii, liczyłam, że drugi rzuci nieco światła na zagmatwaną sprawę seryjnego mordercy opętanego religijną obsesją. Nie jest to mój ulubiony typ literatury, ale czytam konsekwentnie ze względu na patriotyzm lokalny. „Ofiara” nieco mnie zmęczyła.

Brutalne do bólu opisy kolejnych zbrodni oraz śledztwo, które może nie tyle stoi w miejscu, co non stop brnie w kolejne ślepe zaułki sprawiały, że nie jest to książka na jeden wieczór.

Owszem, kilka spraw zostało wyjaśnionych, ale większość nadal pozostaje do rozwiązania. Jeśli autor planuje zawrzeć swoją powieść  w kilku tomach, każdy z nich warto zamknąć wyjaśnieniem przynajmniej kilku najważniejszych tematów, na zakończenie całości zostawiając ostatecznie rozwiązanie intrygi. Tu trochę tego brakuje, choć w związku z tym wiążę duże nadzieje z „Pokutą”. Skoro autor stara się trzymać jak najwięcej asów w rękawie, liczę na spektakularny finał. Oby tak właśnie zakończyła się historia Cztery Iksa.

 

11 grudnia 2018 - Max Czornyj   

„Najszczęśliwsza” Max Czornyj

Pod tym przewrotnym tytułem kryje się historia tragiczna. Dawid, artysta malarz właśnie dowiaduje się, że zostanie ojcem. Chwilę później jego żona zostaje brutalnie zamordowana. Scena zbrodni, zaaranżowana wręcz teatralnie, sprawia wrażenie, jakby morderca dokładnie zaplanował każdy szczegół.

Kilka lat później Dawid dostaje list, napisany przez żonę. Odnajduje przedmioty, które wskazują na to, że albo Dagmara żyje albo ktoś wie o ich życiu zdecydowanie za dużo.

Równolegle żona i młoda matka snuje opowieść o swoim życiu z Kotkiem. Kotek to nie tylko kochający mąż i ojciec, Kotek ma zdecydowanie coś wspólnego z kolejnymi zaginięciami młodych kobiet…

Trudno ocenić tę powieść nie wchodząc w szczegóły, które poniekąd zdradzają zakończenie. Jeśli zatem ktoś nie zdążył przeczytać „Najszczęśliwszej” – proponuję wrócić do tej recenzji po lekturze.

Kiedy sięgam po kryminał, czuję, jakby autor rzucał mi pewne wyzwanie: zgadniesz? Rozwiążesz intrygę zanim dojdziesz do końca? Po to czytam kryminały i thrillery – dla tej tajemnicy, pomysłu, ukrytego wśród fałszywych tropów. Ale co, jeśli fałszem jest połowa książki? Już raz się z tym spotkałam, kiedy Remigiusz Mróz w „Hashtagu” lekką ręką przekreślił ponad połowę opowiedzianej historii. Czornyj postępuje podobnie. Jak mam szukać rozwiązania, jeśli pod koniec dowiaduję się, że to, co otrzymałam wcześniej to ściema? Jest to zaskakujące, owszem, ale nie tego typu zaskoczeń szukam. Lubię, kiedy autor umiejętnie wyprowadza czytelnika w pole, zatajając tożsamość narratora, unikając podawania konkretnych informacji. Ale sytuacja, w której Czornyj stawia mnie przy zakończeniu „Najszczęśliwszej” jest delikatnie mówiąc niekomfortowa.

Ogromny plus za współczesny Lublin w powieści. Dobrze, że w końcu i w naszym mieście coś kryminalnego się dzieje.

29 sierpnia 2018 - Max Czornyj   

„Grzech” Max Czornyj

Z reguły unikam kryminałów z psychopatycznym, seryjnym zabójcą w roli głównej, jednak gdy książka staje się bestsellerem warto spróbować, zwłaszcza, jeśli miejscem akcji jest miasto, w którym mieszkam od urodzenia.

W spokojnej dzielnicy domków jednorodzinnych mąż zgłasza zaginięcie żony. Marta wyszła pobiegać i przepadła. Niebawem znalezione zostają zwłoki kobiety. Wkrótce potem dochodzi do następnych makabrycznych odkryć, a komisarz Deryło musi zmierzyć się nie tylko z ustaleniem, kto stoi za zabójstwami, ale również ze specyficzną, religijną symboliką na miejscach zbrodni.

Trzeba przyznać, że jest to pozycja dla czytelników o mocnych nerwach. Opisy miejsc zbrodni oraz działań mordercy są brutalne, wstrząsające i ogólnie lepiej sobie ich zbyt szczegółowo nie wyobrażać. Cała historia, opowiedziana przez autora jest wciągająca, chociaż podsumowanie nieco mnie rozczarowało: pozostawia niedomówienia, chyba głównie po to, aby czytelnik sięgnął po kontynuację. Trochę mi to przypomina Remigiusza Mroza, który każdy tom serii górskiej kończy stwierdzeniem, że Olga Szrebska żyje, ale w następnej części niewiele z tego wynika. Jak będzie tym razem zobaczymy, chętnie przeczytam „Ofiarę”, ponieważ spodobał mi się styl pisarza i jego bohaterowie.

Największym atutem dla mnie jest Lublin jako tło powieści, zwłaszcza, że Czornyj precyzyjnie i szczegółowo opisuje miejsca doskonale mi znane. Oby tak dalej.