Browsing "JP Delaney"
14 czerwca 2019 - JP Delaney   

„W żywe oczy” JP Delaney

„Siedemnaście lat temu, pod innym tytułem i innym nazwiskiem, napisałem powieść(…)”. Mimo dobrych  recenzji książka przeminęła bez echa. Delaney skorzystał z szansy po ogromnym sukcesie „Lokatorki”, pisząc tę samą historię od nowa. Historię Claire, aktorki, która aby zarobić na życie, zdobywa dowody niewierności do spraw rozwodowych. Jej zadaniem jest uwodzenie cudzych mężów. Pierwszym, który nie uległ, jest profesor, miłośnik poezji Baudelaire’a Patrick Fogler. Pierwsze spotkanie nie jest jednak ostatnim, a wkrótce Claire sama nie wie, kto tak naprawdę ustala reguły…

Delaney zabiera czytelnika w niezwykłą podróż. Po Nowym Jorku i jego licznych teatrach, po poezji Baudelaire’a, wreszcie po trudnej przeszłości głównej bohaterki. Siłą tej powieści jest to, że – wbrew tytułowi – nie wiemy, komu wierzyć, mimo pierwszoosobowej narracji, ponieważ sama Claire nie jest pewna, co w jej życiu wydarzyło się naprawdę, a co tylko w jej głowie. Podążając za nią, aż do końca nie wiemy, co nas czeka i co do tej pory było prawdą.

Tłumaczenie tytułu znów zaburza koncepcję autora – „Belive me” – „Uwierz mi” – mówi wszystko. Po co to zmieniać?

„Oszałamiająca”, „Genialna”, „Rozdzierająca” – te określenia opisują książkę na okładce. Nie sposób im zaprzeczyć. To hipnotyzująca, zapadająca w pamięć historia.

5 grudnia 2017 - JP Delaney   

“Lokatorka” JP Delaney

W tej niebanalnej książce bohaterki są dwie. Emma i Jane. Emma była kiedyś. Jane jest teraz. Łączy je dom, który wynajmują. Folgate Street 1 to piękny, nowoczesny, ale też wymagający budynek. Według Edwarda Monkforda, architekta, który go stworzył, to mieszkańcy mają się dostosować do domu, nie on do nich. Dlatego aby tam zamieszkać należy spełnić szereg warunków i wymagań, odpowiedzieć na kilkadziesiąt bardzo osobistych pytań, a także zgodzić się na niezapowiedziane kontrole oraz testy sprawdzające.

Mimo wszystko Emma i Simon decydują się wynająć dom. Podobnie, jak Jane. Kobiety mają ze sobą bardzo wiele wspólnego. Są bardzo podobne fizycznie nie tylko do siebie nawzajem, ale także do tragicznie zmarłej żony Monkforda. Obie szybko wikłają się w romans z Edwardem, a scenariusz ich związków jest wręcz identyczny.

Ponieważ narracja podzielona na “Kiedyś” i “Teraz”, stopniowo poznajemy historię dziewczyn. Kim są, czego poszukują i dlaczego Edward traktuje je tak samo? Dodatkowe napięcie wynika z faktu, że od początku wiemy, że Emma nie żyje.

Wspaniale prowadzona akcja sprawia, że trudno się oderwać. W kwestii psychologii powieść jest dopracowana w każdym szczególe – autor tworzy bardzo przekonujące, złożone postaci. Zakończenie jest tak zaskakujące, jak to tylko możliwe – nic nie jest takie, jak się wydawało.

Szczerze polecam.