9 lipca 2019 - Greer Hendricks, Sarah Pekkanen   

„Żona między nami” Sarah Pekkanen, Greer Hendricks

Trudno jednoznacznie określić, co jest tematem przewodnim książki – wydawałoby się, że zazdrość. Vanessa po rozwodzie mieszka u cioci, pracuje jako ekspedientka, wręcz obsesyjnie myśli o swojej następczyni i za wszelką cenę chce uniemożliwić jej ślub z byłym mężem. Równolegle poznajemy Nellie, pełną nadziei, młodą i niewinną dziewczynę i jej szczęśliwy związek z Richardem, zmierzający do ślubu.

W „Żonie…” nic nie jest takie, jakim się wydaje. Autorki umiejętnie zwodzą czytelnika, aby w połowie powieści zaserwować brawurowy twist. Decydując się na taki krok, należy mieć w zanadrzu zakończenie, które to przyćmi. I to także się udaje. Cała historia miłosnego trójkąta ma, jak się okazuje, nie tylko drugie, ale i trzecie dno, a zawirowanie postaciami i ich intencjami jest naprawdę pomysłowe. Ta lektura zostaje na długo w pamięci.

Polecam.

8 lipca 2019 - Olga Rudnicka   

„Natalii 5” Olga Rudnicka

Nie jest łatwo, gdy dowiadujesz się, że twój ojciec był bigamistą i poza tobą miał cztery córki. A co, jeśli wszystkie mają na imię tak jak ty?

Pięć Natalii: żywiołowa dziennikarka, maturzystka, młoda matka, poważna bizneswoman i studentka z artystyczną duszą dowiadują się o swoim istnieniu dopiero u notariusza. Okazuje się, że poza ogromnym domem na odludziu ojciec pozostawił im kilka enigmatycznych wskazówek, dotyczących reszty spadku. Ponieważ każda z pań ma mocny charakter i własny pomysł na odnalezienie skarbu, łatwo nie będzie.

Rudnicka jest dość specyficzną autorką. Nie sposób unikać porównań do niekwestionowanej królowej komedii kryminalnej, zwłaszcza, że styl Rudnickiej jest do Chmielewskiej bardzo podobny. „Natalii 5” czyta się przyjemnie właśnie dzięki lekkiemu językowi, ciętym ripostom i zabawny sytuacjom. Intryga, osnuta wokół poszukiwanego spadku oraz nieoczywistej śmierci ojca nie jest tak istotna, ponieważ podstawowym pytaniem podczas lektury staje się „Do czego panie są jeszcze zdolne?”.

Fantastyczna lektura na wakacje.

 

14 czerwca 2019 - JP Delaney   

„W żywe oczy” JP Delaney

„Siedemnaście lat temu, pod innym tytułem i innym nazwiskiem, napisałem powieść(…)”. Mimo dobrych  recenzji książka przeminęła bez echa. Delaney skorzystał z szansy po ogromnym sukcesie „Lokatorki”, pisząc tę samą historię od nowa. Historię Claire, aktorki, która aby zarobić na życie, zdobywa dowody niewierności do spraw rozwodowych. Jej zadaniem jest uwodzenie cudzych mężów. Pierwszym, który nie uległ, jest profesor, miłośnik poezji Baudelaire’a Patrick Fogler. Pierwsze spotkanie nie jest jednak ostatnim, a wkrótce Claire sama nie wie, kto tak naprawdę ustala reguły…

Delaney zabiera czytelnika w niezwykłą podróż. Po Nowym Jorku i jego licznych teatrach, po poezji Baudelaire’a, wreszcie po trudnej przeszłości głównej bohaterki. Siłą tej powieści jest to, że – wbrew tytułowi – nie wiemy, komu wierzyć, mimo pierwszoosobowej narracji, ponieważ sama Claire nie jest pewna, co w jej życiu wydarzyło się naprawdę, a co tylko w jej głowie. Podążając za nią, aż do końca nie wiemy, co nas czeka i co do tej pory było prawdą.

Tłumaczenie tytułu znów zaburza koncepcję autora – „Belive me” – „Uwierz mi” – mówi wszystko. Po co to zmieniać?

„Oszałamiająca”, „Genialna”, „Rozdzierająca” – te określenia opisują książkę na okładce. Nie sposób im zaprzeczyć. To hipnotyzująca, zapadająca w pamięć historia.

10 czerwca 2019 - Remigiusz Mróz   

„Umorzenie” Remigiusz Mróz

Dziewięć tomów serii prawniczej za nami, a ciągle chce się wracać do głównych bohaterów, nawet mimo koszmarnej TVN-owskiej interpretacji, która podoba się tylko tym, którzy nie spotkali się z Chyłką poza telewizyjnym ekranem.

Mróz już kilkakrotnie pozwalał na spotkania swoich bohaterów różnych serii. O ile do tej pory były to tylko luźne nawiązania, w „Umorzeniu” wątki z „Hashtagu” stanowią jeden z filarów fabuły.

W przeciwieństwie do Wojciecha Chmielarza, który nawet w obrębie jednego cyklu oszczędnie powraca do poprzednich tomów, Mróz zdradza cała intrygę z „Hashtagu”, więc czytelnik, który jeszcze nie miał okazji tejże powieści przeczytać, właściwie już nie musi, bo oto bez ostrzeżenia otrzymał streszczenie od samego autora.

W powieściach sensacyjnych czy kryminalnych z reguły wiodącym wątkiem jest intryga – zabójstwo, zaginięcie, spisek. W tym przypadku historia Adriana Skalskiego, który jest oskarżony o brutalne zamordowanie swojej rodziny nie stanowi clou powieści. Po raz pierwszy istotniejsze okazują się wątki osobiste z życia Chyłki i Zordona.

„Umorzenie” pokazuje, jak życie prywatne autora może wpłynąć na treść książki. Po raz pierwszy w serii prawniczej nikt nie został dotkliwie pobity, brutalnie napadnięty albo przynajmniej solidnie przestraszony, a fabuła dotyczy głównie niełatwej relacji łączącej głównych bohaterów i układa się w potężne love story. Na szczęście cukierkowe happy endy nadal nie są w stylu Mroza, a zaserwowany w epilogu zwrot akcji pozostawia wszystkich fanów prawniczego tandemu w pełnym niepokoju oczekiwaniu na kontynuację.

 

3 czerwca 2019 - Riley Sager   

„Ocalałe” Riley Sager

Niełatwo być Ocalałą. Final Girls to dziewczyny, które jako jedyne przeżyły masakrę. Lisa w akademiku, Samatha w hotelu, Quincy w domku w lesie. Ich nazwiska i historie zna cała Ameryka. Kiedy Quincy dowiaduje się, że Lisa popełniła samobójstwo, a następnie w jej życiu pojawia się Samantha, okazuje się, że będzie musiała zmierzyć się z dawno wypartymi z pamięci traumatycznymi wydarzeniami.

Fabuła jest poprowadzona w typowy dla thrillerów psychologicznych sposób. Stopniowo poznajemy Quincy i Samanthę, obserwując relacje między nimi, a jednocześnie odkrywamy, co tak naprawdę wydarzyło się w Pine Cottage.

O ile pewne wątki są dość oczywiste, autorka postarała się o zaskakujący finał. Początkowo jest tak zdumiewający, że wydaje się nieco naciągany, jednak koniec końców jakoś udaje się wszystko ze sobą połączyć.

Mimo ciekawego pomysłu autorce zabrakło lekkości pióra i pomysłów na poprowadzenie akcji. Przez pierwszą połowę powieści trzeba przebrnąć, ponieważ dopiero później nabiera tempa. Szczerze mówiąc, czytałam tę książkę dość długo, robiąc sobie przerwy na ciekawsze lektury, więc, podsumowując – mogło być lepiej.

16 maja 2019 - Jenny Blackhurst   

„Czarownice nie płoną” Jenny Blackhurst

Jenny Blackhurst po raz drugi nie zawiodła. „Czarownice…” to jedna z tych książek, które czyta się całą noc, bo nie sposób je odłożyć.

Bohaterką jest Imogen, psycholog z Londynu. Po odejściu z pracy postanawia przeprowadzić się z mężem do odziedziczonego po matce domu w małym miasteczku, w którym dorastała. (Uważam za niestosowne tłumaczenie nazw własnych. Nazwa miejscowości, nieudolnie przetłumaczona na „Lichotę”… Cóż, moim zdaniem przypis od tłumacza by wystarczył.)

Zaraz po rozpoczęciu pracy w ośrodku pomocy psychologicznej Imogen poznaje Ellie. Jedenastolatka ma za sobą traumatyczne przeżycia: ledwo uszła z życiem z pożaru, w którym zginęli jej rodzice i młodszy brat. Logicznym jest zatem, że powinna być otoczona opieką i troską zarówno rodziny zastępczej, jak i nauczycieli w szkole. Tymczasem Ellie uważana jest za dziecko dziwne, a nawet niebezpieczne. Zarówno Sara, jej zastępcza matka, jak i wychowawczyni twierdzą, że każdy, kto naraził się Ellie, źle skończył. Imogen stopniowo zbliża się do Ellie, nawet, gdy wykracza poza swoje obowiązki zawodowe. Jednak dziwne, niepokojące wydarzenia wokół dziewczynki nie ustają…

Książka zaskakuje do ostatniej strony. Kiedy już uznałam, że rozpracowałam całą intrygę, okazało się, że jest ona o wiele bardziej złożona. Poza genialnym pomysłem powieść jest po prostu dobrze napisana, podzielona krótkie rozdziały, przedstawiające wydarzenia z punktu widzenia Imogen, Ellie oraz pozostałych bohaterów.

Majstersztyk.

 

 

13 maja 2019 - -   

„Dziewięć dni” Gilly Macmillan

Jest wiele thrillerów, poruszających temat porwania dziecka. To temat, dający ogromne możliwości, zarówno w kwestii samego porwania i poszukiwań, jak i zgłębienia psychiki rodziców w tak trudnym momencie ich życia.

“Dziewięć dni” to historia Rachel, która podczas spaceru w lesie pozwala pobiec swojemu ośmiolatkowi przodem. Po chwili okazuje się, że Ben zniknął. Ta powieść to historia opisująca nie tyle poszukiwania zaginionego dziecka, a przede wszystkim matkę, jej stan psychiczny, relacje z otoczeniem. Rachel musi zmierzyć się nie tylko ze stratą i ogromnym lękiem, ale także z tajemnicami, dotyczącymi jej własnej rodziny i przeszłości. Nie wie, komu ufać, nawet spośród najbliższych.

Równolegle do przeżyć Rachel, autorka przedstawia nam Jima, policjanta, który prowadził śledztwo. Od porwania minął rok, a Jim obecnie odbywa sesje terapeutyczne, co sugeruje traumę, jakiej doświadczył. Czy miała związek ze śledztwem? I co właściwie wydarzyło się przez tytułowe dziewięć dni?

Trzeba przyznać, że przebrnięcie przez całą książkę nie było łatwe. Jest nie tylko przeładowana opisami stanów emocjonalnych, ale także napisana ciężkim językiem, do tego stopnia, że kilkakrotnie robiłam sobie przerwy na inne, ciekawsze pozycje. Całość niezbyt zaskakuje, ponieważ fabuła jest zamknięta w kręgu przeżyć matki oraz Jima. Mimo, że bardzo lubię thrillery psychologiczne i całkiem niedawno czytałam podobne historie, tej raczej nie polecam.

 

10 maja 2019 - Louise Jensen   

„Surogatka” Louise Jensen

Ile jesteś w stanie poświęcić, żeby zostać matką? Na to pytanie musi sobie odpowiedzieć Kat, kiedy po kolejnych nieudanych próbach zajścia w ciążę decyduje się z mężem na adopcję. Podczas żmudnego procesu załatwiania kolejnych formalności i oczekiwania na decyzję, Kat spotyka dawną przyjaciółkę, Lisę. Dziesięć lat wcześniej coś się między dziewczynami wydarzyło, jednak Lisa zdaje się naprawdę cieszyć z odnowienia znajomości. Dziwnym trafem okazuje się, że jakiś czas temu została surogatką i urodziła dziecko znajomej z pracy. Kiedy proponuje pomoc Kat, ta mimo tajemniczych wydarzeń sprzed dekady, decyduje się na skorzystanie z jej usług. Tylko czy Lisa rzeczywiście ma uczciwe zamiary? Co stało się dziesięć lat temu? I co ukrywa Nick, mąż Kat?

Powieść Louise Jensen to thriller w pełnym tego słowa znaczeniu. Jest tu wszystko: tajemnica z przeszłości i retrospekcje z nią związane, postaci rozbudowane pod względem psychologicznym, a na samym wstępie mocne wejście w akcję zapowiedzią podwójnego morderstwa.

Cała historia Kat i Nicka przypomina „Efekt motyla”, kiedy jedno drobne wydarzenie pociąga za sobą daleko idące konsekwencje, dotyczące wielu osób.

„Surogatkę” czyta się z zapartym tchem i mimo wstrząsającego zakończenia powieść pozostawia nas z refleksją, jak daleko można się posunąć, aby spełnić marzenie o macierzyństwie.

6 maja 2019 - Karen Dionne   

„Córka króla moczarów” Karen Dionne

Królem moczarów był Jacob Holbrook. Mieszkał w odciętej od świata chacie. Miał żonę i córkę. Tylko, że żonę porwał, gdy miała 14 lat. Dwa lata później urodziła się Helena.

Obecnie córka jest już dorosła. Ma rodzinę i nikt nie wie o jej przeszłości. Kiedy dowiaduje się, że jej ojciec uciekł z więzienia i zmierza w kierunku jej domu wie, że będzie musiała się z nim zmierzyć.

Siła tej powieści to przede wszystkim wspomnienia. Historia dziecka, które urodziło się pośród bagien i rozlewisk i do dwunastego roku życia nie znało nikogo, oprócz swoich rodziców. Dorastając, uczyła się polować, łowić ryby, tropić zwierzęta. Jednocześnie nieustannie doznawała przemocy, była karana za każde przewinienie. Świat zewnętrzny, ten spoza moczarów poznawała jedynie za pomocą starych egzemplarzy „National Geographic”.

„Córka króla moczarów” to naprawdę niezwykła opowieść. Jest nieprawdopodobna, a zarazem całkowicie możliwa. Helena to wspaniale skonstruowana bohaterka, która od bycia Bangii-Agawaateyaa, Małym Cieniem podziwianego ojca, staje się dorosłą, świadomą kobietą, która nie zawaha się przed niczym, aby ochronić swoją rodzinę.

„Córkę króla moczarów” czyta się jak współczesną baśń, opisy są tak plastyczne i żywe, że ma się wrażenie, jakby towarzyszyło się bohaterce w wędrówce od chaty na mokradłach aż do ostatecznej konfrontacji z ojcem.

 

18 kwietnia 2019 - Anna Powierza   

„Insulinooporność: i co dalej?” Anna Powierza

Bardzo sceptycznie podchodzę do książek, pisanych przez celebrytki. Tu przekonała mnie imponująca bibliografia jednak… Cóż, jak widać bibliografia to nie wszystko.

Anna Powierza popełniła już jedną książkę na temat insulinooporności. Jeśli ta ma być swego rodzaju kontynuacja to naprawdę nie wiem, co mogło być w tej pierwszej.

Książka jest podzielona na dwie części: pierwsza to omówienie schorzenia, obfitujące w osobiste wtręty i dygresje. Sam aspekt merytoryczny tej części jest nie najgorszy. Zwłaszcza cytaty, zaczerpnięte z naukowych książek i artykułów. Sama autorka wiedzą raczej nie imponuje, a miejscami sama sobie zaprzecza. Nie wiem, skąd czerpała informacje na temat insulinooporności, ale ja po pół roku czytania różnych źródeł i zadawania pytań wiem więcej. Uważam, że laikowi, osobie, która dopiero zapoznaje się z tematem, książka ta jeszcze bardziej skomplikuje sprawę.

Drugą część książki stanowią przepisy. Tu również nie należy spodziewać się fajerwerków. Anna Powierza dzieli się przepisem na rosół albo sałatkę jarzynową, dodaje garść bardziej wyszukanych potraw, jak zupa z sałaty, po czym znów daje się ponieść fantazji, polecając na kolację owoce, w tym również suszone, albo klasyczną zupę cebulową na białym winie (niestety wino, nawet odparowane, nie nadaje się dla osób z IO).

Podsumowując – nie polecam. Jeśli ktoś posiada konkretną wiedzę na temat insulinooporności – będzie rozczarowany i zirytowany. Jeśli ktoś dopiero się uczy – może nabrać fałszywego przekonania na temat diety w insulinooporności i bardziej sobie zaszkodzić, niż pomóc.

Strony:«1234567...26»