8 maja 2018 - Michalina Grzesiak   

“Krystyno, nie denerwuj matki” Michalina Grzesiak

“Jaki kraj, takie hygge” – czy można lepiej podsumować tę książkę?

Lekka, zabawna opowieść, którą snuje młoda matka. Od czasów beztroskiego, studenckiego życia, poprzez ciążę, kolejne przeprowadzki, kupowanie domu, wakacyjne wyprawy Michalina Grzesiak pokazuje zwyczajne życie w polskich realiach. Robi to z dużym dystansem i przymrużeniem oka, dosadnym językiem, nie upiększając rzeczywistości. Dzięki temu mamy swojski kawałek rodzinnej historii, pełnej zabawnych dialogów i sytuacji, ale także problemów i lęków, z jakimi przychodzi nam się zmierzyć, gdy wkraczamy w dorosły, odpowiedzialny świat tworzenia domu i rodziny.

Warto przeczytać.

 

6 maja 2018 - Lisa Gardner   

“Dziecięce koszmary” Lisa Gardner

Dzieci w literaturze kryminalnej są tematem trudnym. Lisa Gardner podjęła się uczynienia motywem przewodnim swojej powieści właśnie dzieci, w dodatku przebywające w szpitalu psychiatrycznym.

Są to dzieci z rozmaitymi zaburzeniami, często agresywne, czasem, wskutek skrajnych zaniedbań, niemal dzikie. Na oddziale zajmuje się nimi Danielle, która sama nosi w sobie traumę. Gdy miała dziewięć lat, jej ojciec zamordował całą jej rodzinę, a następnie popełnił samobójstwo. Teraz historia zdaje się powtarzać – w bostońskiej dzielnicy zostaje znaleziona zamordowana rodzina, w tym ojciec z raną postrzałową głowy, wskazującą na próbę samobójczą. Kiedy dochodzi do kolejnej, podobnej tragedii, sierżant D. D. Warren odnajduje wspólne ogniwo, łączące zbrodnie – dziecięcy oddział psychiatryczny, na którym pracuje Danielle…

Historia, opowiedziana przez Gardner jak zwykle nie pozwala się oderwać. Jest przemyślana, dopracowana, a z uwagi na tytułowe koszmary, jakich doświadczyły opisywane dzieci – wyjątkowo poruszająca. Jako, że czytałam już sporo książek z cyklu o detektyw D. D. Warren, miło jest sięgnąć do początków jej znajomości z Alexem.

Lisa Gardner jeszcze nigdy mnie nie zawiodła, jak zwykle polecam.

 

 

4 maja 2018 - Małgorzata Musierowicz   

“Ciotka Zgryzotka” Małgorzata Musierowicz

Niektórzy twierdzą, że Musierowicz już przebrzmiała, że tzw. Neojeżycjada “to już nie to”. Cóż, dla mnie ta seria to moje dzieciństwo i wczesna młodość, a jej bohaterowie towarzyszą mi już od 20 lat.

Mimo krytycznych głosów zewsząd, będę nadal czytać kolejne tomy, bo jak by nie patrzeć, stwarzają okazję do sentymentalnych podróży w przeszłość.

U Borejków same zmiany. Rozrastająca się systematycznie rodzina kawałek po kawałku przemieszcza się w sielski krajobraz wsi, w której mieszka Patrycja z Florianem. Przeprowadzili się do nich rodzice, nieopodal mieszkają Laura z Adamem, Gaba z Grzesiem także opuszczają dotychczasowe mieszkanie. Na Roosvelta, gdzie niegdyś dom tętnił życiem, obecnie został tylko Ignaś z żoną i dzieckiem w drodze, oraz Róża z dziećmi, która znów przegrała walkę o serce swego męża z jego pociągiem do kariery naukowej.

Pełną parą idą przygotowania do ślubu Józka i Dorotki, a także remont wymarzonego domu Idy, zwanego wdzięcznie Ruinką. W tym wszystkim próbuje odnaleźć się Nora – młodsza córka Patrycji. Szesnastolatka, prześladowana nieustannym pechem i nieumyślnie niszcząca wszystko wokół przyjeżdża w odwiedziny do ciotki Idy i otrzymuje tajemniczego sms-a, który rozpoczyna całą serię niefortunnych zdarzeń.

Całą powieść czyta się tak jak poprzednie – lekko, szybko i z ciekawością. Mimo, że bohaterowie są mocno niedzisiejszym, wręcz endemicznym gatunkiem, a cały świat wykreowany przez autorkę jest mocno oderwany od rzeczywistości. Wszyscy już w wieku nastoletnim czytają klasyków i swobodnie władają łaciną. Pobierają się w trakcie studiów, wtedy też zostają rodzicami. Właściwie ciężko określić ich źródła dochodu, ponieważ każdy ma pracę, ale w zasadzie nikt do tej pracy nie chodzi (poza Ignasiem, który przez pracę “w terenie” przegapił narodziny dziecka). Autorka wykreowała nierealny, hermetyczny świat we współczesnej rzeczywistości. Mimo to wejście do tego świata jest przyjemne i krzepiące i wiem, że kolejny, już zapowiadany tom również przeczytam.

 

20 kwietnia 2018 - Lisa Gardner   

“Znajdź ją” Lisa Gardner

Książek o porwaniach jest wiele. Uprowadzone osoby walczą o życie, często jest to walka wygrana, a powieść zamyka szczęśliwy powrót do domu.

Lisa Gardner zaczęła swoją najnowszą powieść tam, gdzie inni kończą. Opisała historię dziewczyny, która ocalała, została uratowana i wróciła do domu. Minęło kilka lat, ale Flora nie odzyskała swojego życia. Spędziła ponad rok zamknięta w drewnianej skrzyni, wykorzystywana seksualnie, głodzona i upokarzana. Po tym, co ją spotkało jest innym człowiekiem.

Jej obecne życie to nieustanne szykowanie się do walki. Kursy samoobrony, dbanie o bezpieczeństwo, ale także spore ryzyko, ponieważ Flora obsesyjnie interesuje się innymi zaginięciami, próbuje na własną rękę szukać dziewczyn, które nigdy nie wróciły do domu…

Podczas tych poszukiwań sama staje się ofiarą, a detektyw D. D. Warren ma naprawdę trudne zadanie: musi odnaleźć Florę, rozwiązując jednocześnie tajemnicę jej zniknięcia sprzed kilku lat, ponieważ dziewczyna nikomu nie zdradziła, co dokładnie działo się, gdy była zakładniczką.

Książki Lisy Gardner są zawsze podobnie napisane, ale jest to zaleta. Bohaterowie są dopracowani, a ich historie są pełne psychologii, prawdopodobne, jednocześnie zaskakujące i spójne.

Jak zawsze polecam.

 

16 kwietnia 2018 - Olga Rudnicka   

“Granat poproszę” Olga Rudnicka

Lekka, przyjemna lektura, która z kryminałem nie ma wiele wspólnego, ale pewien wątek sensacyjny zawiera.

Historia Emilii Przecinek to historia czterdziestolatki, którą porzuca mąż. Byłaby do bólu banalna i typowa, gdyby nie zawód bohaterki (pisze powieści dla kobiet), prześladujący ją w życiu pech, dwoje nad wyraz pomysłowych dzieci, matka oraz teściowa. W efekcie powstaje całkiem zabawny i miły melanż, doprawiony historią niewiernego małżonka, który rzuciwszy się w szpony namiętności nie pojął, że jest jedynie narzędziem do zdobycia wielkich pieniędzy w rękach swojej ukochanej.

W powieści prym zdecydowanie wiodą starsze panie, matka i teściowa Emilii i są przeurocze. Jedyne, co mi się nie podobało, to nieco wymuszone “komedie pomyłek” w dialogach, gdy Emilia nie potrafi oddzielić rzeczywistości od świata swoich powieści. Ale może pisarki tak mają?

Polecam, z zastrzeżeniem, że gdyby ktoś mnie spytał o ulubioną powieść Rudnickiej, nie wskazałabym tej pozycji.

15 kwietnia 2018 - Remigiusz Mróz   

“Testament” Remigiusz Mróz

Remigiusz Mróz budzi uczucia ambiwalentne. Przez jednych uwielbiany, przez innych krytykowany, większości kojarzy się raczej ze sprawnie funkcjonującym mechanizmem, tworzącym książki, niż zwykłym pisarzem. Mało który autor jest równie produktywny, mało który tak wszechstronny. Mróz pisze codziennie, bez względu na wszystko, a to, co wyróżnia jego książki to właśnie wspomniana wszechstronność tematyczna i gatunkowa.

Seria prawnicza przysporzyła mu najwięcej popularności i jest najczęściej polecana przy pytaniu”Od czego zacząć czytanie Mroza?”. Towarzysząc głównym bohaterom poprzez kolejne tomy niecierpliwie wyczekuję kolejnych.

Tym razem Oryńskiego zastajemy w więzieniu, z którego za wszelką cenę chce wydostać go Chyłka. Intryga, mająca na celu nie tylko uwolnienie Kordiana, ale także oczyszczenie ze wszelkich zarzutów to dopiero początek. Głównym wątkiem powieści jest sprawa tytułowego testamentu, na mocy którego znany ginekolog dziedziczy wszystko po jednej z pacjentek. Sprawę komplikuje to, że pacjentka wkrótce po napisaniu testamentu zostaje znaleziona martwa. Dodatkowo – jak zwykle u Mroza – występuje aktualny społeczny temat, w tym wypadku problem reprywatyzacji.

“Testament” przeczytałam – jak każdą poprzednią książkę Mroza – jednym tchem. Za każdym razem podkreślam – uwielbiam jego styl i język. Spotkałam się z rozmaitymi zarzutami odnośnie tej pozycji – że Chyłka jest nieznośnie irytująca ze swoimi metaforami i docinkami (taka jest od początku, ale czy kiedykolwiek przejmowała się zdaniem innych?), że powieść jest niedopracowana (moim zdaniem jest bardziej dopracowana od poprzednich). Są też tacy, którzy szukają błędów i potknięć. Z tych zauważonych przeze mnie – u Flynn dziewczyną nazwana była Amy. Nie Anne.

12 kwietnia 2018 - Wojciech Chmielarz   

“Podpalacz” Wojciech Chmielarz

Nareszcie przeczytałam pierwszą część z cyklu o komisarzu Mortce. Właściwie zaczęłam od końca, ale jak wspominałam, Chmielarz nie szafuje spojlerami i nawet, jeśli ktoś nieopatrznie sięgnie po jego książki w niewłaściwie kolejności, dużo nie straci.

Powieść rozpoczyna się od pożaru na Ursynowie. Ponieważ przy okazji pożaru ginie właściciel domu, a jego żona cudem uchodzi z życiem, do akcji wkracza policja. Wspólnie ze strażakami ustalają, że to nie pierwsze tego typu podpalenie, więc sprawcą może być ta sama osoba. Jeden z tropów prowadzi do znanego warszawskiego gangstera, a także do studentów, z którymi komisarz wynajmuje mieszkanie. Kim jest tytułowy podpalacz i jakie motywy nim kierują? I co łączy ofiary? Odpowiedź na te pytania jest zaskakująca a także satysfakcjonująca. Wszystko się zgadza, wszystko pasuje, akcja jak zwykle jest dynamiczna i pełna niespodzianek.

Właściwie zastanawiam się czy kiedykolwiek skrytykuję Chmielarza. Jak dotąd za każdym razem jestem zadowolona, jego powieści są wciągające i zaskakujące.

Oby tak dalej.

 

 

4 kwietnia 2018 - Camilla Läckberg   

“Czarownica” Camilla Läckberg

Läckberg to autorka, która postawiła na jeden, pewny schemat, gwarantujący sukces. Nie przeszkadza to w ogólnym odbiorze tekstu, o ile nie czyta się kolejnych tomów jej sagi bez przerwy. Teraz, po niemal dwóch  latach od “Pogromcy lwów” z przyjemnością przeczytałam kolejną jej powieść.

Läckberg prowadzi równolegle kilka historii: śmierci czteroletniej Nei, niepokojąco podobnej do śmierci Stelli sprzed 30 lat oraz historię Elin, skazanej na śmierć za czarownictwo, osadzoną w XVII wieku.

Poza sprawami kryminalnymi, Läckberg – co typowe dla jej powieści – buduje bogatą warstwę obyczajową. Po raz pierwszy u niej pojawia się tak rozbudowany wątek nastolatków – historia Jessie i Sama, dzieciaków mocno doświadczonych przez los ma być zarazem przestrogą – sprawy dla nas mało ważne i banalne, w oczach nastolatków mogą stanowić problem nie do przejścia, a ich bagatelizowanie lub niedostrzeganie może doprowadzić do tragedii. Läckberg porusza też temat wciąż aktualny i niełatwy czyli kwestię uchodźców i ich próby odnalezienia swojego miejsca w Szwecji.

W tym wszystkim nie brak miejsca dla stałych bohaterów serii – Erika poszła po rozum do głowy i zachowuje wyjątkową jak dla niej roztropność w szukaniu prawdy. Anna w końcu odnalazła szczęście i spokój ducha, Martin po śmierci Pii również zaczyna dochodzić do siebie… Mellberg jest sobą w całej okazałości, pod tym względem nic się nie zmieniło.

Tym razem rozwiązanie nie było oczywiste. Niektóre wątki były proste i oczywiste, ale element zaskoczenia pozostał, więc całość stanowiła przyjemną i szybką lekturę. Świat stworzony przez Läckberg to przede wszystkim Erika i Patrick oraz cała obsada komisariatu Tanumshede. Nawet jeśli zagadki kryminalne nie są najmocniejszą stroną Camilli Läckberg, to chętnie powracam do jej bohaterów, jak do starych przyjaciół.

 

 

 

31 marca 2018 - Minka Kent   

“Idealne życie” Minka Kent

Nie rozumiem fenomenu “Dziewczyny z pociągu” oraz dziwnej tendencji wydawców do porównywania z nią każdej kolejnej książki. Z okładki krzyczy “Thriller psychologiczny dla fanów Dziewczyny z pociąguZa zamkniętymi drzwiami“. A co tak naprawdę łączy te tytuły? Są dobrymi thrillerami psychologicznymi. I tyle.

Bohaterką jest Autumn, która całe swoje życie podporządkowała obserwacji rodziny McMullenów, która adoptowała jej córkę. Jednak nie chodzi o upewnienie się, czy dziecko jest pod dobrą opieką: Autumn jest zafascynowana wspaniałym, pełnym miłości i szczęścia życiem rodzinnym, którego dokumentację w formie zdjęć na Instagramie prowadzi matka, Daphne McMullen. Wszystko, co Autumn robi służy temu, aby jak najbardziej zbliżyć się do tej rodziny. Spotyka się z chłopakiem, który mieszka w sąsiedztwie, kupuje ubrania i kosmetyki, które zobaczy na fotografiach Daphne, szuka okazji do przypadkowych spotkań.

Łatwe do przewidzenia jest to, że tytułowe idealne życie okazuje się być stworzone z kłamstwa i pozorów.

Cała historia Autumn nabiera rozpędu pod koniec książki, aby rozwinąć się w dość nieprzewidzianym kierunku…

Poza wspaniałą dawką emocji i napięcia, które daje ta powieść, przynosi też refleksję nad wizerunkiem, jaki wiele osób kreuje w internecie. Na ile prawdziwe są zdjęcia i wpisy, które mają wzbudzić podziw i zazdrość? I skąd w ludziach potrzeba podglądania czyjegoś podrasowanego do perfekcji życia?

Podsumowując – naprawdę dobra, wartościowa książka. Oprócz poszukiwania prawdy w morzu kłamstw daje szansę na zastanowienie się nad internetowym ekshibicjonizmem.

24 marca 2018 - Robert Dugoni   

“Grób mojej siostry” Robert Dugoni

Jak na głośny bestseller… spodziewałam się czegoś więcej. “Wyobraźcie sobie, że Harlan Coben i John Grisham – obaj w swojej najlepszej formie – postanowili wspólnie napisać książkę” – głosi opis na okładce. Zmieniłabym słowa “najlepszej formie” na “totalnej niemocy twórczej”. Gdyby Coben i Grisham napisali powieść, sądzę, że nie mogłabym się oderwać. Przy tej książce co chwilę robiłam sobie przerwy. Niby akcja jest, ale mało wciągająca.

Główna bohaterka, Tracy, od dwudziestu lat nie wie, co stało się z jej siostrą. Mimo, że sprawca jest w więzieniu, ciała nigdy nie znaleziono. Gdy więc w końcu zostaje ono odkryte, Tracy za wszelką cenę próbuje się dowiedzieć, co stało się z jej siostrą, ponieważ wszystko wskazuje na to, że skazany za morderstwo jest niewinny, a ktoś desperacko próbuje ukryć prawdę…

Na pochwałę zasługuje klimat małego miasteczka, oddany zwłaszcza w częściach retrospekcyjnych. Cała reszta natomiast jest dobrze pomyślana, ale bez polotu. Wątek romansowy przewidywalny do bólu i zadziwiający zwłaszcza, że autor jest mężczyzną. Cała historia Tracy – Dan pasowałaby raczej do Mary Higgins Clark…

Podsumowując – można przeczytać, ale znam lepsze.

 

Strony:«123456789...23»