8 lutego 2019 - Zygmunt Miłoszewski   

„Domofon” Zygmunt Miłoszewski

Do tej pory horrory głównie oglądałam, w czytaniu ograniczając się do „Czarnej madonny”, której mimo klasyfikacji nie uważam za typowy horror.

Bohaterami „Domofonu” są młodzi małżonkowie, którzy przyjechali z małego miasteczka w poszukiwaniu lepszego życia, maturzysta Kamil oraz dziennikarz-alkoholik Wiktor. Wszyscy są lokatorami wieżowca z wielkiej płyty na warszawskim Bródnie. Wieżowca, który skrywa wiele tajemnic.

Na umieszczenie akcji powieści w takim miejscu Miłoszewski wpadł właśnie w windzie takiego bloku: trudniej o bardziej „polską” scenerię: każdy z nas zna pomazane markerami ściany, popielniczki na półpiętrach. Półmrok, kraty w korytarzach i mrugające jarzeniówki sprzyjają wyobraźni. A kiedy okazuje się, że wieżowca w żaden sposób nie da się opuścić…

Tak, jak wspominałam, horrorów nie czytam często. Jednak znalazłam tu wszystko, czego oczekiwałam: napięcie, akcję, pełną dramatycznych zwrotów i zaskoczeń, a także grozę. Doskonale odczuwałam atmosferę strachu, osaczenia i bezradności bohaterów, podążałam za nimi i nie miałam żadnego pomysłu, jak zakończy się ich historia.

Niezwykle udany debiut, warto przeczytać.

25 stycznia 2019 - Harlan Coben   

„Odnaleziony” Harlan Coben

Jeśli autor pisze kilkutomową serię, musi zadbać o zakończenie. Powinno być spektakularne. Jeśli nie wie, jak to zrobić, niech poczyta Cobena.
Ostatni tom przygód Mickey’a, Emy i Łyżki rozpoczyna się ekshumacją zmarłego ojca Mickey’a. Chłopak ma coraz więcej wątpliwości co do jego śmierci, a sprawdzenie trumny jeszcze je pogłębia. Mickey ma też problemy z wrogością członków szkolnej drużyny koszykówki. Kiedy kapitan (a zarazem główny antagonista) Troy zostaje zawieszony za podejrzenie o doping – Mickey otrzymuje szansę zyskania akceptacji kolegów.

Tymczasem Ema prosi przyjaciół o pomoc – poznany na czacie chłopak zniknął bez śladu.  W poszukiwaniu tajemniczego Jareda Lowella nastolatkowie dotrą do prawdy, która miała nigdy nie wyjść na jaw.

Harlan Coben jest mistrzem zwrotów akcji i widowiskowych zakończeń. Tu pobił samego siebie, tworząc spektakularne i bardzo „amerykańskie” zakończenie, które jednak nie jest typowym, przesłodzonym happy endem.

Wątek Mickey’a, Emy i Łyżki powrócił w powieści „W domu”, mam nadzieję, że nie po raz ostatni. W końcu bohaterowie dorastają, niebawem można wysłać ich do collegu i dać kolejne zadania do wykonania…

21 stycznia 2019 - Remigiusz Mróz   

„Zerwa” Remigiusz Mróz

To pierwsze ostateczne zamknięcie serii, pisanej przez Mroza. Obawiałam się, że będzie szukał możliwości do kontynuacji, jednak w posłowiu zapewnia, że jeśli Forst się pojawi, to tylko epizodycznie w innych powieściach, natomiast „górską” serię możemy uznać za definitywnie zakończoną.

W piątym tomie Wiktor Forst wciąż przemierza świat w poszukiwaniu Olgi Szrebskiej. Tym razem podróżował od Hiszpanii aż po Finlandię, jednakże efekty poszukiwań są trudne do określenia, ponieważ po kilku tygodniach budzi się w szpitalu i nic nie pamięta.

Tymczasem w Tatrach dochodzi do kolejnych morderstw. Modus operandi i monety, pozostawione przy ciałach, przypominają o Bestii z Giewontu – mordercy, którego ciała nigdy nie odnaleziono…

Z czytaniem serii o Forście jest trochę jak z czytaniem Harrego Pottera. W realnym świecie, w konkretnych miejscach, obserwujemy absolutnie nieprawdopodobne przygody wymyślonego bohatera, jednak tempo akcji i kolejne zaskoczenia nie pozwalają się nudzić. W całym swoim nieprawdopodobieństwie Forst jest postacią, do której przyjemnie się wraca, pod warunkiem, że przymkniemy oko na szczegóły oraz niuanse prawnicze, historyczne lub topograficzne. Podsumowanie całej historii, która rozpoczyna i kończy się na Giewoncie, jest naprawdę starannie zaplanowane i dla mnie satysfakcjonujące.

I tylko zastanawiam się, czy Mróz narzuca tak zawrotne tempo wydawcy, że zanim zdąży porządnie książkę zredagować już idzie do druku? Zarówno braki znaków interpunkcyjnych jak i liczne błędy są niepokojące.

14 stycznia 2019 - Denis Lehane   

„Rzeka tajemnic” Denis Lehane

„Ostatni raz widziałem Dave’a Boyle’a, gdy dwadzieścia pięć lat temu wsiadł do tamtego samochodu”.

Dave, Jimmy i Sean dorastali w robotniczej dzielnicy na przedmieściach Bostonu. Samochód, który pojawił się i zabrał jednego z nich, na zawsze odmienił ich życie. Mimo, że Dave po kilku dniach się odnalazł, nigdy nikomu nie zdradził, co się z nim działo.

Po dwudziestu pięciu latach ich losy znów się łączą. Córka Jimmy’ego, dziewiętnastoletnia Katie zostaje zamordowana. Sean jest policjantem, prowadzącym śledztwo, a Dave… cóż, jest jednym z głównych podejrzanych.

Niewątpliwie największym atutem powieści Denisa Lehane jest dokładne nakreślenie psychiki bohaterów. To ich uczucia, lęki i traumy decydują o wydarzeniach. Ponad połowę opowiedzianej historii stanowią przemyślenia i opisy stanów emocjonalnych bohaterów. Dzięki temu zabiegowi możemy w pełni zrozumieć ich motywacje i sposób postępowania. „Rzeka tajemnic” to mroczny thriller, opowiadający przede wszystkim o tym, jak traumatyczne przeżycia rzutują na resztę życia, ale także o tym, co jesteśmy w stanie zrobić z  miłości. Poza skomplikowanymi portretami głównych bohaterów, mamy także dwie niezwykłe kobiety: Annabeth i Celeste: silne, choć pełne obaw i wątpliwości.

„Rzeka tajemnic” to świetnie napisana, przemyślana w każdym szczególe historia, która ma dokładnie to, czego szukam w książkach – zostaje na długo w pamięci, każąc do siebie powracać. To jedna z tych lektur, których się po prostu nie zapomina.

29 grudnia 2018 - Jenny Blackhurst   

„Zanim pozwolę ci wejść” Jenny Blackhurst

„Zanim pozwolę ci wejść” to pierwsza powieść autorki przetłumaczona na polski. Po jej lekturze wiem, że będę czekać na następne.

Jenny Blackhurst kreśli portrety trzech przyjaciółek, które reprezentują swoje pokolenie w kompletnie różnych odsłonach. Karen to poukładana pani psycholog, robiąca karierę w swoim zawodzie, Eleanor jest przykładną żoną i matką, a Bea wiedzie beztroskie i rozrywkowe życie singielki. Każda z nich ma jednak tajemnicę. Ich życie tylko z pozoru jest idealne, a spokój i pozorny ład burzy wizyta Jessiki Hamilton w gabinecie Karen. Okazuje się, że dziewczyna ma romans z żonatym mężczyzną, wszystko wskazuje na to, że jest nim mąż Eleanor. Na jaw zaczynają wychodzić starannie ukrywane sekrety, sprawy, o których bohaterki starały się na zawsze zapomnieć.

Historię, opowiadaną przez trzy kobiety przeplatają fragmenty rozmowy, prowadzonej z Karen przez terapeutę. Dlaczego znalazła się na miejscu swoich pacjentów?

W tej powieści nie ma łatwych odpowiedzi. Autorka świetnie myli tropy i zwodzi czytelnika. Dzięki temu do końca trudno stwierdzić, kto w tej sytuacji jest ofiarą.

Fascynująca historia, która jasno pokazuje, jak mało wiemy nawet o tych, których wydawałoby się, że znamy najlepiej.

27 grudnia 2018 - Max Czornyj   

„Ofiara” Max Czornyj

Kontynuacja „Grzechu” wzbudziła we mnie mieszane uczucia. Ponieważ po pierwszym tomie zostało sporo niewyjaśnionych kwestii, liczyłam, że drugi rzuci nieco światła na zagmatwaną sprawę seryjnego mordercy opętanego religijną obsesją. Nie jest to mój ulubiony typ literatury, ale czytam konsekwentnie ze względu na patriotyzm lokalny. „Ofiara” nieco mnie zmęczyła.

Brutalne do bólu opisy kolejnych zbrodni oraz śledztwo, które może nie tyle stoi w miejscu, co non stop brnie w kolejne ślepe zaułki sprawiały, że nie jest to książka na jeden wieczór.

Owszem, kilka spraw zostało wyjaśnionych, ale większość nadal pozostaje do rozwiązania. Jeśli autor planuje zawrzeć swoją powieść  w kilku tomach, każdy z nich warto zamknąć wyjaśnieniem przynajmniej kilku najważniejszych tematów, na zakończenie całości zostawiając ostatecznie rozwiązanie intrygi. Tu trochę tego brakuje, choć w związku z tym wiążę duże nadzieje z „Pokutą”. Skoro autor stara się trzymać jak najwięcej asów w rękawie, liczę na spektakularny finał. Oby tak właśnie zakończyła się historia Cztery Iksa.

 

13 grudnia 2018 - Katarzyna Puzyńska   

„Nora” Katarzyna Puzyńska

Kończąc dziewiątą część sagi o Lipowie cieszę się, że Puzyńska już skończyła pisać następną. Mimo, że bohaterowie nie budzą wielkiej sympatii, przywiązałam się do nich i ich świata.

Wydarzenia przedstawione w „Norze” mają miejsce tuż po zakończeniu śledztwa w sprawie czarnych narcyzów. Znana z poprzedniego tomu Valentine Blue znów wysyła tajemnicze wiadomości, a przywrócony do służby Daniel angażuje się w poszukiwania zaginionej dziewiętnastolatki Bereniki. Myszowata Emilia robi wszystko, żeby przestać być myszowata, a Weronika próbuje opędzić się od natrętnego adoratora – byłego chłopaka.

Brakowało mi retrospekcji, tak charakterystycznych dla Puzyńskiej, jednak w końcu pojawiła się „stara sprawa”, jak zwykle pociągająca za sobą cały łańcuch wydarzeń. Cytując Agathę Christie „Stare grzechy rzucają długie cienie”. Mimo ośmiusetstronicowej fabuły powieść czyta się szybko i przyjemnie. O ile przy sylwetkach głównych bohaterów zastanawiam się nad kluczem, według którego tworzyła je autorka, każda nowa postać oraz cały świat przedstawiony w serii są bardzo autentyczne, ze wszystkimi cechami charakterystycznymi dla naszych rodaków.

Godne polecenia, jak zawsze.

11 grudnia 2018 - Max Czornyj   

„Najszczęśliwsza” Max Czornyj

Pod tym przewrotnym tytułem kryje się historia tragiczna. Dawid, artysta malarz właśnie dowiaduje się, że zostanie ojcem. Chwilę później jego żona zostaje brutalnie zamordowana. Scena zbrodni, zaaranżowana wręcz teatralnie, sprawia wrażenie, jakby morderca dokładnie zaplanował każdy szczegół.

Kilka lat później Dawid dostaje list, napisany przez żonę. Odnajduje przedmioty, które wskazują na to, że albo Dagmara żyje albo ktoś wie o ich życiu zdecydowanie za dużo.

Równolegle żona i młoda matka snuje opowieść o swoim życiu z Kotkiem. Kotek to nie tylko kochający mąż i ojciec, Kotek ma zdecydowanie coś wspólnego z kolejnymi zaginięciami młodych kobiet…

Trudno ocenić tę powieść nie wchodząc w szczegóły, które poniekąd zdradzają zakończenie. Jeśli zatem ktoś nie zdążył przeczytać „Najszczęśliwszej” – proponuję wrócić do tej recenzji po lekturze.

Kiedy sięgam po kryminał, czuję, jakby autor rzucał mi pewne wyzwanie: zgadniesz? Rozwiążesz intrygę zanim dojdziesz do końca? Po to czytam kryminały i thrillery – dla tej tajemnicy, pomysłu, ukrytego wśród fałszywych tropów. Ale co, jeśli fałszem jest połowa książki? Już raz się z tym spotkałam, kiedy Remigiusz Mróz w „Hashtagu” lekką ręką przekreślił ponad połowę opowiedzianej historii. Czornyj postępuje podobnie. Jak mam szukać rozwiązania, jeśli pod koniec dowiaduję się, że to, co otrzymałam wcześniej to ściema? Jest to zaskakujące, owszem, ale nie tego typu zaskoczeń szukam. Lubię, kiedy autor umiejętnie wyprowadza czytelnika w pole, zatajając tożsamość narratora, unikając podawania konkretnych informacji. Ale sytuacja, w której Czornyj stawia mnie przy zakończeniu „Najszczęśliwszej” jest delikatnie mówiąc niekomfortowa.

Ogromny plus za współczesny Lublin w powieści. Dobrze, że w końcu i w naszym mieście coś kryminalnego się dzieje.

24 listopada 2018 - A. J. Finn   

„Kobieta w oknie” A. J. Finn

Debiutancka powieść nowojorskiego pisarza jest zastanawiająco podobna do „Dziewczyny z pociągu”.  Tylu wydawców krzykliwie ogłaszało podobieństwo do brytyjskiego bestsellera na okładkach innych, zupełnie odmiennych tematycznie thrillerów, a w tym przypadku jakoś nikt tego nie podkreślił.

Anna Fox jest cieniem dawnej siebie. Straciła pracę, rodzinę, cierpi na agorafobię więc tkwi w domu, pijąc wino i oglądając stare filmy na DVD. Jej jedynym kontaktem ze światem zewnętrznym jest obserwowanie przez okno sąsiadów – zna ich przyzwyczajenia, rozkład dnia. Pewnego dnia Anna widzi w domu naprzeciwko morderstwo, kiedy jednak zgłasza sprawę policji okazuje się, że nic takiego nie miało miejsca. Samodzielne śledztwo, prowadzone z domu nie przynosi spektakularnych efektów, a także nie daje zbyt wielkich możliwości do wprowadzenia żywej akcji. Ta rozkręca się dopiero pod koniec i okazuje się, że autor miał całkiem dobry pomysł na intrygę, co nie zmienia faktu, że większość książki to przemyślenia głównej bohaterki, wywołane dużą ilością wina zmieszanego z psychotropami, więc całość jest dość ciężka i męcząca.

Zatem pomimo zupełnie innego pomysłu na finał, historia alkoholiczki, pogrążonej w żałobie za utraconym życiem jest także historią Rachel, która z okien podmiejskiego pociągu podglądała życie mieszkańców mijanych domów.

 

23 listopada 2018 - Erica Spindler   

„Tamta dziewczyna” Erica Spindler

To moje pierwsze spotkanie z Ericą Spindler i wydaje mi się, że póki co wystarczy. Za mało akcji, za dużo romansu.

Miranda Rader jest policjantką w małym amerykańskim miasteczku. Mało kto pamięta, że jako nastolatka popadała w konflikt z prawem. Miranda też stara się zapomnieć, zwłaszcza tę noc, gdy jako piętnastolatka została porwana i cudem udało jej się uciec. Nikt jej nie uwierzył, cała historię uznano za zmyśloną. Po 14 latach na miejscu brutalnej zbrodni odnajduje wycinek z gazety, opisujący tamte wydarzenia. Jaki związek ma morderstwo znanego i cenionego pracownika naukowego z przeszłością Mirandy? Kolejne poszlaki wskazują na policjantkę, przez co zostaje zawieszona i rozpoczyna śledztwo na własną rękę. Jedyną osobą, na którą może liczyć to jej partner Jake.

To, co irytowało mnie najbardziej to romans między głównymi bohaterami. Spindler opisuje ich miłosne uniesienia ze swadą godną autorki harlequinów. Miłość i pożądanie może być ciekawym tłem do historii kryminalnej, jednak w tym wypadku budzi raczej niesmak i zażenowanie.

Zakończenie dość przewidywalne, właściwie od połowy książki wiadomo, kto stoi za całą intrygą.

Podsumowując – nic, co warto zapamiętać.

Strony:1234567...23»