10 listopada 2014 - Jeffery Deaver   

„Puste krzesło” Jeffery Deaver

puste-krzesłoDeavera poznałam (literacko, nie osobiście niestety) jakieś 10 lat temu, kiedy przeczytałam „Tańczącego Trumniarza”. Większość kojarzy go zapewne ze zekranizowanym „Kolekcjonerem kości”, gdzie Lincolna Rhyme’a zagrał Denzel Washington, a Amelię Sachs – Angelina Jolie. Pomijam kwestię Jolie (osobiście znalazłam 2 rudowłose aktorki, które lepiej stworzyłyby tę postać), ale Denzel jako Rhyme? Hm… Bardzo lubię Denzela, to znakomity aktor, w związku z czym kiedy czytam kolejne powieści Deavera, w każdej z nich Lincoln wygląda jak Denzel. Mimo, że w wersji książkowej nie jest Murzynem.  Nic na to nie poradzę

„Puste krzesło” należy do serii z Lincolnem i Amelią. Jest to para kryminologów, którzy zajmują się badaniem mikrośladów z miejsc zbrodni. Tutaj mają za zadanie schwytać przestępcę – nastolatka – który uprowadził dwie dziewczyny i zabił kolegę. Jednak prawdziwa akcja rozpoczyna się, gdy Amelia uwalnia chłopca z aresztu i pomaga mu przedostać się do miejsca, gdzie uwięził jedną z dziewczyn…

Powieść naprawdę dobra, trzyma w napięciu do ostatniego rozdziału. Pełno w niej szczegółowych badań mikrośladów – u Deavera do prawdy dochodzi się właśnie za pomocą pyłków, substancji chemicznych, śladów roślin czy zwierząt. Intryga zatacza coraz szersze kręgi, coraz więcej osób okazuje się być w nią zamieszanych.

Bardzo dobra, wciągająca lektura.

19 października 2014 - John Green   

„Gwiazd naszych wina” John Green

gwiazd-naszych-winaJedną z największych zalet mojej pracy jest niewątpliwie dostęp do nowości wydawniczych. Książka Johna Greena trafiła w moje ręce niedługo po premierze i szczerze mówiąc, nie zamierzałam jej czytać – może dlatego, że została sklasyfikowana jako powieść dla młodzieży. Jednak zajrzałam i zanim ją opisałam i obłożyłam, przeczytałam w kilka godzin. Wszystkie recenzje i opisy są podobne: „Szesnastoletnia, chora na raka Hazel poznaje na grupie wsparcia Augustusa. Rozpoczyna się przyjaźń, która zmieni jej życie oraz podróż, która jest zarazem próbą odpowiedzi na pytania czym jest życie i śmierć.” Dla mnie niezbyt zachęcające, ale po pierwszych kilku stronach już wiedziałam, że muszę przeczytać do końca. Książka bardzo dobrze napisana, lekkim, przyjemnym językiem, akcja jest dość wartka, mimo przemyśleń i wspomnień głównej bohaterki(swoją drogą autor – dorosły mężczyzna – bardzo trafnie opisuje uczucia i myśli szesnastolatki). Powieść naprawdę godna polecenia.

Gwiazd-Naszych-Wina-Plakat-01-207x300A potem dowiedziałam się, że jest film… Szczerze mówiąc nie byłam zachwycona. Nie poszłam do kina, długo zwlekałam z obejrzeniem, ponieważ niestety dobre książki przy przeniesieniu na ekran stają się często gniotami. W końcu jednak obejrzałam. I… totalne zaskoczenie. Film jest naprawdę świetny! Reżyser powstrzymał pokusę ukazania swojej mocy twórczej i epatowania kreatywnością – i za to należy mu się pochwała. Film jest wiernym odzwierciedleniem książki, niektóre dialogi pozostały zupełnie bez zmian. Jedną z niewielu różnic jest tytuł fikcyjnej powieści, która inspiruje bohaterów do podróży – a właściwie jej tłumaczenie na polski – zamiast „Ciosu udręki” jest „Imperium udręki”. W filmie brakuje też wyjaśnienia tytułu, ale może to dobra motywacja, żeby sięgnąć po książkę.

Ogólnie polecam – i książkę i film – nie tylko młodzieży, ale każdemu, kto lubi się wzruszyć.

12 października 2014 - Agnieszka Krakowiak-Kondracka   

„Jajko z niespodzianką” Agnieszka Krakowiak-Kondracka

jajko-z-niespodzianka-p-iext24971475Polska literatura obyczajowa… Czytuję dla relaksu, owszem, tutaj dodatkowo skusił mnie opis z okładki – obraz polskiego, elitarnego przedszkola i dzieci w ubrankach Gucci – tego jeszcze nie było. No cóż… Gucci jest, ale przeważnie na mamusiach, dodatkowo impreza urodzinowa zorganizowana z królewskim rozmachem i „problemy bogaczy”… Fabuła jednak niezbyt spójna, kilka wątków przeplata się ze sobą bez większego ładu, a do tego Najbardziej irytujący wątek w polskich powieściach obyczajowych – wielka miłość. Każda niemal bohaterka tego typu literatury jest sama, czasem pojawi się były (mąż, gach, obojętnie) i zawsze pojawia się jakiś NOWY – a najlepiej dwóch, żeby czytelnik przypadkiem nie domyślił się, którego wybierze nasza bohaterka… Tu też pojawia się dwóch plus były mąż próbujący odzyskać względy porzuconej małżonki. Niestety, wątek miłosny jest od początku do końca przewidywalny.

Mimo to czyta się przyjemnie i bardzo szybko.  Jak większość polskich obyczajówek…

10 września 2014 - Charlotte Link   

„Wielbiciel” Charlotte Link

wielbicielW oczekiwaniu na najnowszą powieść Cobena (już po premierze, więc niebawem pojawi się w Bibliotece) szukam autorów piszących podobnie. Oprócz Jeffery’a Deavera i Tess Gerritsen można do nich zaliczyć również Link. „Wielbiciel” jest pierwszą powieścią tej autorki,  po którą sięgnęłam zachęcona przez Czytelnika, który ma podobny gust i często nawzajem polecamy sobie lektury :). Jednak… rozczarowanie. Lubię zwroty akcji, lubię trzymanie w napięciu i tę myśl pod koniec książki, kiedy intryga zostaje rozwikłana „przecież to było takie proste…”. U Link niestety proste jest od połowy powieści. Wiadomo, o co chodzi, kogo powinna się bać bohaterka i jedyne, co trzyma w niepewności to pytanie, czy zdoła uciec…

Moja przygoda z Charlotte Link zaczęła się zatem niezbyt obiecująco…

Strony:«1...1516171819202122