Przejdź do treści

„Oddział D” Freida McFadden

Studentka medycyny Amy w ramach stażu ma spędzić nocny dyżur na zamkniętym oddziale psychiatrycznym. Niby nic strasznego, ale Amy już kiedyś tam była, odwiedzając najlepszą przyjaciółkę. Wspomnienia dziewczyny cofają nas o osiem lat, opowiadając historię dwóch nastolatek, które od przedszkola były nierozłączne, a dopiero w liceum zaczęły zauważać, jak bardzo się różnią – ambitna, rozsądna Amy i nieobliczalna, wyluzowana Jade.

Na oddziale D Amy ma spędzić dwanaście godzin. Kolejne godziny pokazują, że nawet w pozornie dobrze zabezpieczonym miejscu trzeba mieć się na baczności, a Amy coraz bardziej przekonuje się, że Jade mogła mieć rację i zamiast stażystką, dziewczyna powinna być na oddziale pacjentką.

Freida McFadden jest doskonała w budowaniu napięcia. W typowy dla siebie sposób pozwala czytelnikowi przyjąć pewne założenia, aby potem zupełnie je zburzyć. Ciekawe i wciągające – jak wszystko, co autorka napisała. Chociaż pisarka wspomina o ojcu psychiatrze, z którym konsultowała swoje pomysły, mam nadzieję, że prawdziwe oddziały psychiatryczne są lepiej pilnowane i bezpieczniejsze niż ten w powieści.