12 listopada 2015 - Agata Przybyłek   

„Nie zmienił się tylko blond” Agata Przybyłek

 

bc5cc4a34065baec654e6789aacec056_76

Od pewnego czasu odnoszę wrażenie, że każdy powinien napisać książkę. Takie przynajmniej panuje przekonanie i rzeczywiście – na rynku wydawniczym jest mnóstwo debiutów literackich. Chętnie je czytam, ponieważ każdy nowy autor to szansa na ciekawy temat, nowy styl.

Agata Przybyłek swoją bohaterkę czyni zarazem narratorem. Iwonka ma 37 lat, czwórkę dzieci i zaczyna nowe życie. Właściwie nie ma wyjścia, bo mąż znalazł sobie kochankę. Na dodatek Iwonka dowiaduje się, że dziewczyna jej syna jest w ciąży i została przez to wyrzucona z domu. Zgarnia zatem wszystkich (w tym ciężarną kotkę i dwa psy) do pociągu i jedzie do rodziców na wieś. Tam w kilka miesięcy odnajduje wszystko, czego jej do szczęścia potrzeba (czyli głównie faceta). Fabuła urocza i absolutnie nierealna.

Pomijając samą treść, książka jest napisana dość kiepsko. Bohaterka jest pisarką, zwana przez dawnego kolegę purystką – z całym szacunkiem purystka nie używałaby nagminnie określenia jeny lub migusiem, wiedziałaby też, że słowo pretensjonalny oznacza zbyt wyszukany, sztuczny, efekciarski a nie pełen pretensji (autorka kilkakrotnie używa tego słowa, za każdym razem błędnie).

Pomijam zaimek Ty pisany wielką literą w dialogach bohaterów, oraz fakt, że Iwonka spotyka kolegę z gimnazjum (jeśli ma 37 lat to raczej niemożliwe – świat przedstawiony w powieści sugeruje czasy współczesne, a nie bliżej nieokreśloną przyszłość).

Autorka jako motto przytacza stwierdzenie że „(…) w każdym człowieku tkwi materiał na jedną powieść. Trzeba go tylko znaleźć”. Nie tylko. Trzeba go również umieć opowiedzieć.