13 maja 2019 - -   

„Dziewięć dni” Gilly Macmillan

Jest wiele thrillerów, poruszających temat porwania dziecka. To temat, dający ogromne możliwości, zarówno w kwestii samego porwania i poszukiwań, jak i zgłębienia psychiki rodziców w tak trudnym momencie ich życia.

“Dziewięć dni” to historia Rachel, która podczas spaceru w lesie pozwala pobiec swojemu ośmiolatkowi przodem. Po chwili okazuje się, że Ben zniknął. Ta powieść to historia opisująca nie tyle poszukiwania zaginionego dziecka, a przede wszystkim matkę, jej stan psychiczny, relacje z otoczeniem. Rachel musi zmierzyć się nie tylko ze stratą i ogromnym lękiem, ale także z tajemnicami, dotyczącymi jej własnej rodziny i przeszłości. Nie wie, komu ufać, nawet spośród najbliższych.

Równolegle do przeżyć Rachel, autorka przedstawia nam Jima, policjanta, który prowadził śledztwo. Od porwania minął rok, a Jim obecnie odbywa sesje terapeutyczne, co sugeruje traumę, jakiej doświadczył. Czy miała związek ze śledztwem? I co właściwie wydarzyło się przez tytułowe dziewięć dni?

Trzeba przyznać, że przebrnięcie przez całą książkę nie było łatwe. Jest nie tylko przeładowana opisami stanów emocjonalnych, ale także napisana ciężkim językiem, do tego stopnia, że kilkakrotnie robiłam sobie przerwy na inne, ciekawsze pozycje. Całość niezbyt zaskakuje, ponieważ fabuła jest zamknięta w kręgu przeżyć matki oraz Jima. Mimo, że bardzo lubię thrillery psychologiczne i całkiem niedawno czytałam podobne historie, tej raczej nie polecam.