25 maja 2018 - Olga Rudnicka   

„Zbyt piękne” Olga Rudnicka

Odnoszę niepokojące wrażenie, że Olga Rudnicka coraz bardziej oddala się od kryminału na rzecz literatury obyczajowej. „Zbyt piękne” to historia Zuzy i Tymka, którzy spotykają się pod drzwiami domu w Kłopotowie. Oboje twierdzą, że są jego właścicielami. Okazuje się, że kupili dom od oszusta, który zaraz po transakcji zniknął bez śladu.

Po obiecującym wstępie powieść nie ma zbyt wiele do zaoferowania. Bohaterowie niechętnie podejmują jakiekolwiek konkretne działania, ponad połowa książki to ich nieustanne przepychanki słowne, rozmowy, w których nieustannie gubią wątek i nie rozumieją się nawzajem. Tymek to niby stanowczy facet, a daje sobą pomiatać, Zuza bez przerwy histeryzuje, obraża się albo gada od rzeczy, nie powstrzymując się od wygłaszania swoich wywodów nawet, gdy zostaje sama. Podsumowując – tandem głównych bohaterów jest dość ciężkostrawny.

Język i styl, za który większość czytelników pokochała książki Rudnickiej tez kuleje. Brakuje tej iskry. Irytujące są inwokacje do „istoty najwyższej” na każdej stronie. Bohaterowie również „zapuszczają korzenie” w każdym rozdziale. Olga Rudnicka powinna wzbogacić słownictwo, aby uniknąć powtarzania tych samych zwrotów (oraz, to już drobiazg, zweryfikować znaczenie słowa „pretensjonalny” oraz „autoportret”).

Zakończenie banalne i przewidywalne. Całość nie ma w sobie nic z kryminału czy sensacji, to zwykła powieść obyczajowa. Dla mało wymagających.