10 stycznia 2018 - Sarah Pinborough   

„Co kryją jej oczy” Sarah Pinborough

Niezwykła, hipnotyzująca powieść. Zaskakująca w każdy możliwy sposób. W pierwszej chwili skojarzyła mi się z ” Za zamkniętymi drzwiami”, ponieważ schemat jest podobny. Co kryje się w relacji Adele i Davida? Ona jest posłuszną żoną, pragnącą spełnić każde życzenie męża. Dlaczego nie może mieć karty kredytowej, a jej telefon to stary aparat bez dostępu do internetu? David, szanowany lekarz, mimo pięknej, dbającej o niego żony zaczyna romansować z recepcjonistką, Louise. Adele inicjuje spotkania, starając się zaprzyjaźnić z Louise. Jakie są jej intencje? Co planuje?

Narracja jest podzielona między bohaterów i opisuje zarówno wydarzenia obecne, jak i te sprzed dziesięciu lat, kiedy rodzice Adele zginęli w pożarze.

Bez względu na to, co założymy w trakcie czytania, nie da się domyślić zakończenia. Całość jest dopracowana w każdym szczególe. Dodatkowym atutem są wątki oniryczne, które w tego typu lekturze spotkałam po raz pierwszy, a tak wiele od nich zależy…

Cudowna, wciągająca, trudno ją zapomnieć.

 

4 stycznia 2018 - Wojciech Chmielarz   

„Wampir” Wojciech Chmielarz

Pan Chmielarz zajął miejsce w ścisłej czołówce moich ulubionych autorów. Przez niektórych jest krytykowany za dosadny język, mnie akurat ten styl do jego bohaterów pasuje. Na przykład do detektywa Dawida Wolskiego. Wolski ma do rozwikłania dwie zagadki: czy Mateusz, młody chłopak, który zginął po upadku z dachu wieżowca popełnił samobójstwo? I co się z stało z Alicją, dziewczyną, która zniknęła bez śladu i poszukują jej wszyscy mieszkańcy Gliwic?

W poszukiwaniu prawdy Wolski kilka razy zostaje mocno poturbowany. To kolejna charakterystyczna cecha powieści Chmielarza – trochę w stylu Mroza, lecz mimo wszystko Chmielarz jest dla swojego bohatera łagodniejszy. Dawid pod koniec powieści zachowuje nadal większość własnych zębów oraz sprawność fizyczną.

Trochę żałowałam, że nie trzymałam się kolejności i „Zombie” przeczytałam wcześniej. Jednak Chmielarz nie odkrył wszystkich kart, mimo licznych nawiązań do „Wampira”. Rozumiałam za to wszystkie napomknięcia o zaginięciu Filipa Korsarskiego i sąsiadce Dawida, „pani, która źle się prowadzi”.

Zakończenie mistrzowskie, jak zwykle. Polecam.

 

26 grudnia 2017 - C.L. Taylor   

„Zaginiony” C.L. Taylor

Kolejna pozycja z zaginięciem w tytule… Chyba na razie ostatnia, ponieważ poza „Zaginioną dziewczyną” są to dość rozczarowujące lektury.

Tym razem zaginął Billy – piętnastolatek z Bristolu. Jego matka, zarazem główna bohaterka powieści od pół roku robi wszystko, aby go odnaleźć. Sama fabuła nie jest zbyt emocjonująca – stanowi głównie przeżycia matki, która pod wpływem silnego stresu zaczyna mieć zaniki pamięci. O ile kilka momentów można uznać za zaskakujące, to niestety całość czyta się lekko, ale bez większej ekscytacji. Dopiero w połowie książki pojawia się refleksja, że już tyle za nami, a tu nadal nic konkretnego…

Najbardziej zaskakujące dla mnie było zakończenie – ale tym razem dlatego, że było tak banalne. Jako, że ostatnio przeczytałam sporo thrillerów, na podstawie zapisów rozmów Billego na czacie internetowym z tajemniczym „Ice9” uknułam w głowie intrygę, której nie powstydziłby się sam Harlan Coben. Tymczasem prawdziwa wersja wydarzeń okazała się prosta jak konstrukcja cepa i mocno niewiarygodna. Dla tych, którzy znają tę książkę – mam do niej alternatywne zakończenie 🙂

Może to znaczy, że czas porzucić czytanie i zacząć pisanie?

21 grudnia 2017 - Lone Theils   

„Zaginione” Lone Theils

Zapowiadało się interesująco… Dziennikarka Nora trafia na ślad seryjnego mordercy, kiedy w zakupionej w antykwariacie walizce odnajduje zdjęcia zaginionych przed laty dziewcząt. Lulu i Lisbeth zniknęły z promu płynącego z Danii do Anglii, więc śledztwo dziennikarki odbywa się w obu krajach. Mimo tego wzbudzającego ciekawość początku nie jest to pasjonująca historia. Toczy się właściwie jednotorowo, poza seryjnym mordercą (który notabene od dawna siedzi w więzieniu, więc nie bardzo zagraża otoczeniu) brakuje innych podejrzanych. Sama odpowiedź na pytanie o tytułowe zaginione z butów nie wyrywa, końcowe sceny wprowadzają nieco ożywienia, ale jak dla mnie za mało.

Można przeczytać.

 

14 grudnia 2017 - Alice Feeney   

„Czasami kłamię” Alice Feeney

W jednej z recenzji, która sprawiła, że zapragnęłam przeczytać tę książkę trafiłam na zdanie :”Żałuję, że nie mogę zapomnieć tej treści, żeby móc ją przeczytać ponownie”. Ja z przyjemnością przeczytam całość po raz drugi, żeby bez pośpiechu delektować się niezwykłymi pomysłami autorki. Pośpiech przy pierwszym czytaniu był konieczny ze względu na zwroty akcji i kolejne zaskoczenia.
Do połowy powieści jest dość zwyczajnie, poza tym, że bohaterka jest w śpiączce. Wszystko słyszy, ale tkwi w nieruchomym ciele. Nie pamięta, dlaczego trafiła do szpitala. Z jej wspomnień i przemyśleń wyłania się dość smutny obraz – Amber nie może porozumieć się z mężem, od lat nie może zajść w ciążę, do tego dochodzą problemy w pracy… W międzyczasie pojawiają się wpisy z dziennika dziesięcioletniej dziewczynki, pisanego na początku lat ’90. Czyje to wspomnienia i w jaki sposób łączą się z Amber?
Drugą połowę książki przeczytałam w jedną noc. Ilość zwrotów akcji i zaskakujących wydarzeń jest nieprawdopodobna, a jednak w jakiś sposób przyjmuje się to wszystko bez przymrużenia oka i sceptycyzmu. Do ostatniej strony na jaw wychodzą nowe, zadziwiające fakty, które tworzą spójną, logiczną całość, która zostaje na długo w pamięci.
Cudowna.

5 grudnia 2017 - JP Delaney   

„Lokatorka” JP Delaney

W tej niebanalnej książce bohaterki są dwie. Emma i Jane. Emma była kiedyś. Jane jest teraz. Łączy je dom, który wynajmują. Folgate Street 1 to piękny, nowoczesny, ale też wymagający budynek. Według Edwarda Monkforda, architekta, który go stworzył, to mieszkańcy mają się dostosować do domu, nie on do nich. Dlatego aby tam zamieszkać należy spełnić szereg warunków i wymagań, odpowiedzieć na kilkadziesiąt bardzo osobistych pytań, a także zgodzić się na niezapowiedziane kontrole oraz testy sprawdzające.

Mimo wszystko Emma i Simon decydują się wynająć dom. Podobnie, jak Jane. Kobiety mają ze sobą bardzo wiele wspólnego. Są bardzo podobne fizycznie nie tylko do siebie nawzajem, ale także do tragicznie zmarłej żony Monkforda. Obie szybko wikłają się w romans z Edwardem, a scenariusz ich związków jest wręcz identyczny.

Ponieważ narracja podzielona na „Kiedyś” i „Teraz”, stopniowo poznajemy historię dziewczyn. Kim są, czego poszukują i dlaczego Edward traktuje je tak samo? Dodatkowe napięcie wynika z faktu, że od początku wiemy, że Emma nie żyje.

Wspaniale prowadzona akcja sprawia, że trudno się oderwać. W kwestii psychologii powieść jest dopracowana w każdym szczególe – autor tworzy bardzo przekonujące, złożone postaci. Zakończenie jest tak zaskakujące, jak to tylko możliwe – nic nie jest takie, jak się wydawało.

Szczerze polecam.

1 grudnia 2017 - Jerzy Bralczyk   

„Rozmowy przy stole” Jacek Wasilewski, Jerzy Bralczyk, Katarzyna Lengren

Rozmowa trojga autorów traktuje o wszystkim, co dotyczy kultury spożywania posiłków, zwyczajów, dotyczących jedzenia, tematów, jakie przy posiłkach poruszamy, a nawet odchudzania. Słowem wszystkiego, co się wokół stołu dzieje. Cała dyskusja okraszona jest licznymi cytatami, uwagami socjologicznymi (Jacek Wasilewski) oraz etymologicznymi i językoznawczymi (niezrównany Jerzy Bralczyk), a także wspomnieniami autorów z dzieciństwa oraz opisami ich obecnych zwyczajów.

Jedyne, co bym zmieniła to rozmiar książki – format A4 w twardej oprawie jest niezbyt poręczny. Poza tym – uczta dla umysłu.

28 listopada 2017 - Jeffery Deaver   

„Panika” Jeffery Deaver

Przebywanie w tłumie zawsze jest obciążone ryzykiem. A jeśli tłum wpada w panikę – to już śmiertelne niebezpieczeństwo. Do wybuchu paniki dochodzi w trakcie koncertu w klubie – informacja o pożarze sprawia, że uczestnicy imprezy, próbując wydostać się z budynku, tratują się nawzajem. Podczas śledztwa Kathryn Dance odkrywa, że nie był to przypadek –  ktoś zaaranżował całą sytuację. Kto i w jakim jakim celu? Zanim Dance odkryje tajemnicę, dochodzi do kolejnych, podobnych ataków paniki, w których giną kolejne osoby.

Najbardziej przerażający w powieści jest realizm zagrożenia, jakie stanowi przerażony tłum. Takie wybuchy paniki – na różną skalę – zdarzają się, najczęściej w klubach i innych zamkniętych pomieszczeniach. Co jakiś czas docierają do nas doniesienia o tego typu tragicznych wydarzeniach.

Duży plus za wątki drugoplanowe – Deaver tym razem wprowadził więcej prywatnych spraw Kathryn, związanych z jej domem i dziećmi.

Pod koniec zaskoczenie za zaskoczeniem. Czyli to, na co zawsze liczę, czytając Deavera.

Jako bibliotekarz dziękuję za dedykację „Dla bibliotek i bibliotekarzy – wszędzie”. Zakładam, że w Lublinie również.

25 listopada 2017 - Bernadeta Prandzioch   

„Terapeutka” Bernadeta Prandzioch

Mimo, że wydawca zapowiada „nowy głos w polskiej powieści kryminalnej” nie sądzę, aby tłumy za tym głosem podążyły. Mnie z pewnością nie porwał.

Tytułowa terapeutka, Marta, mimo wykształcenia psychologicznego zmaga się z własnymi demonami, trudną przeszłością i autodestrukcyjnymi skłonnościami. Pewnego zimowego poranka obok gabinetu Marty znaleziono zwłoki małego dziecka, a ona sama zostaje uwikłana w dziwną grę, której zasad nie rozumie ani ona, ani prowadzący śledztwo policjant, a zarazem żonaty kochanek terapeutki. Sama autorka chyba też nie do końca przemyślała własną koncepcję, ponieważ mówiąc kolokwialnie całość nie trzyma się kupy. Wątek kryminalny niby jest, ale na dobrą sprawę znikomy, akcji też brakuje, a znamion thrillera psychologicznego możemy doszukiwać się w przydługich i męczących opisach stanów emocjonalnych bohaterki. Poza tym powieść obfituje w  wątki poboczne, z których właściwie nic nie wynika.

Podsumowując – nic, co warto zapamiętać.

 

11 listopada 2017 - Katarzyna Puzyńska   

„Motylek” Katarzyna Puzyńska

Czytając Puzyńską trudno oprzeć się wrażeniu silnej inspiracji powieściami Camilli Lackberg. Schemat całej intrygi, traumatyczne przeżycia bohaterów, zanurzone w mrocznej przeszłości, retrospekcje oraz rozbudowane tło obyczajowe… To wszystko już było, tyle, że napisane po drugiej stronie Bałtyku.

Jeśli chodzi o wątki kryminalne, trudno się zachwycić. Główny wątek poprowadzony jest ciekawie, ale bez zwrotów akcji. Pozostałe, nieco poboczne zagadki są banalnie skonstruowane i dość oczywiste.

Niemniej trzeba przyznać, że „Motylek” to ciekawa powieść. Zwłaszcza warstwa obyczajowa – typowa polska prowincja, gdzie wszyscy wiedzą o sobie wszystko, ale tak naprawdę w gąszczu plotek i spekulacji ciężko odnaleźć prawdę. Bohaterowie są dopracowani i prawdziwi – każdy w tej powieści jest osobowością, jednak Puzyńska nie tworzy podziału na „dobrych” i „złych”. Jej bohaterowie mają swoje mroczne sekrety, które w małej społeczności prędzej czy później wyjdą na jaw.

I właśnie ze względu na mieszkańców Lipowa na pewno sięgnę po następne tomy.

Strony:«12345678...19»