16 listopada 2014 - Charlotte Link   

„Obserwator” Charlotte Link

obserwatorDałam szansę pani Link raz jeszcze. Ostatecznie każdy pisarz ma lepsze i gorsze książki na swoim koncie, więc warto spróbować ponownie. Okazało się, że to była słuszna decyzja :). „Obserwator” wprowadza kilka wątków naraz, które śledzi się z przyjemnością i zaciekawieniem. Do ostatnich rozdziałów trzyma w napięciu, które pojawia się już w prologu – zwłaszcza, że czytelnik cały czas zastanawia się, w jaki sposób prolog ten wiąże się z samym utworem, którego bohatera dotyczy.  Rozwiązanie akcji również należy pochwalić – są elementy zaskoczenia i raczej trudno jest od razu wszystkiego się domyślić.

Cieszę się, że sięgnęłam po tę książkę. Nie odpuściłam sobie po „Wielbicielu” i nie żałuję.

13 listopada 2014 - Harlan Coben   

„Zachowaj spokój” Harlan Coben

zachowaj-spokójW tym przypadku Coben nie zaskakuje – jak zwykle świetna, dynamiczna akcja z zaskakującymi zwrotami. Trzy różne historie doprowadzają do tragicznych wydarzeń i okazują się być ze sobą połączone. Nastoletni Spencer popełnia samobójstwo. Jego przyjaciel Adam znika bez śladu. Jedenastoletnia dziewczynka zostaje upokorzona przy całej klasie przez nauczyciela, który nie ponosi konsekwencji. Rodzice dziesięciolatka rozpaczliwie próbują znaleźć dawcę nerki dla syna. W trakcie badań wychodzi na jaw, że ojciec nie jest biologicznym rodzicem, a matka ma do ukrycia więcej niż banalny romans czy jednorazową przygodę… Z tym wszystkim związane są zabójstwa dwóch kobiet…

Coben jak zwykle nie zawodzi czytelnika. Wręcz przeciwnie – do ostatniej strony podaje nowe, zaskakujące fakty i tropy. A i tak jeszcze nigdy nie domyśliłam się poprawnie zakończenia. Mimo, że zawsze po przeczytaniu zakończenia pojawia się myśl – to takie proste i logiczne. I chyba na tym polega wielkość Cobena.

 

11 listopada 2014 - Harlan Coben   

„Nie mów nikomu” Harlan Coben

nie-mow-nikomu-187x300Od tej powieści zaczęła się moja przygoda z Cobenem. Był rok 2009, mieszkałam wtedy z Tatą w Warszawie i nie miałam nic do czytania. Zgrałam więc od Taty audiobooka, który był uszkodzony i kilka ostatnich zdań było nagrane na samym początku  W związku z tym poznałam zakończenie gdy tylko zaczęłam słuchać  Nie zmienia to faktu, że książka jest naprawdę wybitna i zaskakująca w każdym szczególe. Fabuła nie jest szalenie wymyślna – małżeństwo, znające się od najmłodszych lat, jedzie nad jezioro. Tam mąż zostaje ogłuszony, a żona porwana. Wkrótce zostaje znalezione jej ciało. Kilka lat później mąż (David Beck) dostaje wiadomość, że jego żona żyje… Beck zaczyna rozpaczliwie szukać żony i analizując nikłe wskazówki i poszlaki, dochodzi do coraz bardziej szokujących odkryć. Jednocześnie prowadzi wyścig z czasem, ponieważ jest poszukiwany przez policję…

Książkę czyta się jednym tchem. Jest naprawdę rewelacyjna i polecam ją każdemu.  „Nie mów nikomu” poza dynamiczną akcją i skomplikowaną intrygą to także love story – historia Davida i Elizabeth jest piękną opowieścią o miłości niemal idealnej, pełnej poświęceń, o związku dwojga ludzi, którzy są dla siebie bratnimi duszami.

Oczywiście powstał film, co – jak w większości takich przypadków – nie było udanym pomysłem. Film produkcji francuskiej, z mocno okrojoną fabułą i skróconymi wątkami. Jednak osoby, które nie znają książki i obejrzały film twierdzą, że jest niezły.

10 listopada 2014 - Tess Gerritsen   

„Ostatni który umrze” Tess Gerritsen

ostatni-który-umrzeMoja pierwsza książka Tess Gerritsen – a jednocześnie jej najnowsza powieść – sięgnęłam po nią również zachęcona przez Czytelnika. Miał rację, że warto przeczytać. Tess Gerritsen przedstawia dzieci, które dwukrotnie straciły rodziny – najpierw biologiczne, a potem adopcyjne. Zbrodnia czy tragiczny przypadek? W powieści pojawiają się dwie główne bohaterki większości książek Gerritsen – policjantka Jane Rizzoli i patolog Maura Isles.

Akcja jest dynamiczna, autorka prowadzi kilka wątków jednocześnie, splatając je tak, że w końcu wyłania się z tego jedna, skomplikowana historia. Dużym plusem są ciągłe zmiany zachowania bohaterów – do końca nie wiadomo, kto ma dobre intencje. Dodatkowym atutem autorki jest jej zawód – Tess Gerritsen jest lekarzem, korzysta ze swojej wiedzy i doświadczenia, budując niektóre wątki na gruncie medycznym. Robi to w sposób przystępny i zrozumiały.

Polecam.

10 listopada 2014 - Jeffery Deaver   

„Puste krzesło” Jeffery Deaver

puste-krzesłoDeavera poznałam (literacko, nie osobiście niestety) jakieś 10 lat temu, kiedy przeczytałam „Tańczącego Trumniarza”. Większość kojarzy go zapewne ze zekranizowanym „Kolekcjonerem kości”, gdzie Lincolna Rhyme’a zagrał Denzel Washington, a Amelię Sachs – Angelina Jolie. Pomijam kwestię Jolie (osobiście znalazłam 2 rudowłose aktorki, które lepiej stworzyłyby tę postać), ale Denzel jako Rhyme? Hm… Bardzo lubię Denzela, to znakomity aktor, w związku z czym kiedy czytam kolejne powieści Deavera, w każdej z nich Lincoln wygląda jak Denzel. Mimo, że w wersji książkowej nie jest Murzynem.  Nic na to nie poradzę

„Puste krzesło” należy do serii z Lincolnem i Amelią. Jest to para kryminologów, którzy zajmują się badaniem mikrośladów z miejsc zbrodni. Tutaj mają za zadanie schwytać przestępcę – nastolatka – który uprowadził dwie dziewczyny i zabił kolegę. Jednak prawdziwa akcja rozpoczyna się, gdy Amelia uwalnia chłopca z aresztu i pomaga mu przedostać się do miejsca, gdzie uwięził jedną z dziewczyn…

Powieść naprawdę dobra, trzyma w napięciu do ostatniego rozdziału. Pełno w niej szczegółowych badań mikrośladów – u Deavera do prawdy dochodzi się właśnie za pomocą pyłków, substancji chemicznych, śladów roślin czy zwierząt. Intryga zatacza coraz szersze kręgi, coraz więcej osób okazuje się być w nią zamieszanych.

Bardzo dobra, wciągająca lektura.

19 października 2014 - John Green   

„Gwiazd naszych wina” John Green

gwiazd-naszych-winaJedną z największych zalet mojej pracy jest niewątpliwie dostęp do nowości wydawniczych. Książka Johna Greena trafiła w moje ręce niedługo po premierze i szczerze mówiąc, nie zamierzałam jej czytać – może dlatego, że została sklasyfikowana jako powieść dla młodzieży. Jednak zajrzałam i zanim ją opisałam i obłożyłam, przeczytałam w kilka godzin. Wszystkie recenzje i opisy są podobne: „Szesnastoletnia, chora na raka Hazel poznaje na grupie wsparcia Augustusa. Rozpoczyna się przyjaźń, która zmieni jej życie oraz podróż, która jest zarazem próbą odpowiedzi na pytania czym jest życie i śmierć.” Dla mnie niezbyt zachęcające, ale po pierwszych kilku stronach już wiedziałam, że muszę przeczytać do końca. Książka bardzo dobrze napisana, lekkim, przyjemnym językiem, akcja jest dość wartka, mimo przemyśleń i wspomnień głównej bohaterki(swoją drogą autor – dorosły mężczyzna – bardzo trafnie opisuje uczucia i myśli szesnastolatki). Powieść naprawdę godna polecenia.

Gwiazd-Naszych-Wina-Plakat-01-207x300A potem dowiedziałam się, że jest film… Szczerze mówiąc nie byłam zachwycona. Nie poszłam do kina, długo zwlekałam z obejrzeniem, ponieważ niestety dobre książki przy przeniesieniu na ekran stają się często gniotami. W końcu jednak obejrzałam. I… totalne zaskoczenie. Film jest naprawdę świetny! Reżyser powstrzymał pokusę ukazania swojej mocy twórczej i epatowania kreatywnością – i za to należy mu się pochwała. Film jest wiernym odzwierciedleniem książki, niektóre dialogi pozostały zupełnie bez zmian. Jedną z niewielu różnic jest tytuł fikcyjnej powieści, która inspiruje bohaterów do podróży – a właściwie jej tłumaczenie na polski – zamiast „Ciosu udręki” jest „Imperium udręki”. W filmie brakuje też wyjaśnienia tytułu, ale może to dobra motywacja, żeby sięgnąć po książkę.

Ogólnie polecam – i książkę i film – nie tylko młodzieży, ale każdemu, kto lubi się wzruszyć.

12 października 2014 - Agnieszka Krakowiak-Kondracka   

„Jajko z niespodzianką” Agnieszka Krakowiak-Kondracka

jajko-z-niespodzianka-p-iext24971475Polska literatura obyczajowa… Czytuję dla relaksu, owszem, tutaj dodatkowo skusił mnie opis z okładki – obraz polskiego, elitarnego przedszkola i dzieci w ubrankach Gucci – tego jeszcze nie było. No cóż… Gucci jest, ale przeważnie na mamusiach, dodatkowo impreza urodzinowa zorganizowana z królewskim rozmachem i „problemy bogaczy”… Fabuła jednak niezbyt spójna, kilka wątków przeplata się ze sobą bez większego ładu, a do tego Najbardziej irytujący wątek w polskich powieściach obyczajowych – wielka miłość. Każda niemal bohaterka tego typu literatury jest sama, czasem pojawi się były (mąż, gach, obojętnie) i zawsze pojawia się jakiś NOWY – a najlepiej dwóch, żeby czytelnik przypadkiem nie domyślił się, którego wybierze nasza bohaterka… Tu też pojawia się dwóch plus były mąż próbujący odzyskać względy porzuconej małżonki. Niestety, wątek miłosny jest od początku do końca przewidywalny.

Mimo to czyta się przyjemnie i bardzo szybko.  Jak większość polskich obyczajówek…

10 września 2014 - Charlotte Link   

„Wielbiciel” Charlotte Link

wielbicielW oczekiwaniu na najnowszą powieść Cobena (już po premierze, więc niebawem pojawi się w Bibliotece) szukam autorów piszących podobnie. Oprócz Jeffery’a Deavera i Tess Gerritsen można do nich zaliczyć również Link. „Wielbiciel” jest pierwszą powieścią tej autorki,  po którą sięgnęłam zachęcona przez Czytelnika, który ma podobny gust i często nawzajem polecamy sobie lektury :). Jednak… rozczarowanie. Lubię zwroty akcji, lubię trzymanie w napięciu i tę myśl pod koniec książki, kiedy intryga zostaje rozwikłana „przecież to było takie proste…”. U Link niestety proste jest od połowy powieści. Wiadomo, o co chodzi, kogo powinna się bać bohaterka i jedyne, co trzyma w niepewności to pytanie, czy zdoła uciec…

Moja przygoda z Charlotte Link zaczęła się zatem niezbyt obiecująco…

Strony:«1...1112131415161718