Browsing "Andrea Maria Schenkel"

„Ostatni dzień roku” Katarzyna Misiołek

ostatni-dzien-roku-b-iext41765374Co zrobić, kiedy najbliższa osoba, siostra, znika bez śladu? W sylwestrowe popołudnie Monika, młoda mężatka, wychodzi z domu i już nie wraca. Jej mąż, rodzice i siostra robią wszystko, aby ją odnaleźć. Niestety dni zamieniają się w miesiące, lata, a Moniki wciąż nie ma… Powieść jest pisana z perspektywy siostry zaginionej. Magda, młodsza o niemal dekadę, zaczyna właśnie dorosłe życie – mieszka z chłopakiem, studiuje. Po zniknięciu siostry zaczyna burzyć swoje dotychczasowe życie – wyprowadza się od chłopaka, rzuca studia, staje się odludkiem. Wszystko, co miała próbuje sobie odebrać, jakby chciała się ukarać. Zachowania Magdy są niezrozumiałe i irracjonalne dla przeciętnego obserwatora, ale czy w przypadku takiej tragedii można zachować rozsądek i umiar? Postępować logicznie i wrócić do życia, które wiodło się przed utratą?

Ilekroć w prasie pojawia się artykuł na temat kogoś zaginionego, zawsze powraca dramat rodziny, która żyje w zawieszeniu, między nadzieją a żałobą.  W Polsce nadal mamy wiele nierozwiązanych spraw tajemniczych zniknięć, kiedy ktoś po prostu nie wrócił do domu. Ich bliscy czekają, nie mając szansy na pogodzenie się ze stratą, ponieważ nie wiedzą, czy zaginiona osoba żyje.

Zakończenie powieści jest dość… zaskakujące, ale i dziwne. Trudno jest mi się do niego odnieść, nie zdradzając treści, więc podsumuję je tak: nie tego się spodziewałam, a zaskoczenie nie było miłe.

4 września 2015 - Andrea Maria Schenkel   

„Dom na pustkowiu” Andrea Maria Schenkel

dom-na-pustkowiu-b-iext4839953Mroczna powieść osadzona w niemieckiej wiosce 10 lat po II wojnie światowej. Znika rodzina Dannerów. Krążą o nich rozmaite plotki, a że są raczej odludkami, ich zniknięcie nie od razu jest zauważone. Każdy kolejny rozdział przybliża dramat, jaki od wielu lat rozgrywał się w domu na pustkowiu…

Powieść jest napisana w specyficzny sposób – każdy rozdział to opowieść innego świadka, który przedstawia swój punkt widzenia i snuje domysły. Rozdziały te są przeplatane tekstami modlitw. Całość jest mroczna, można powiedzieć „klimatyczna”. Dobrze się czyta, chociaż trochę trudno ogarnąć narratorów, których w powieści jest kilkunastu. Poza tym – samo rozwiązanie nie jest szczególnie spektakularne. Tutaj sednem powieści jest właśnie jej niepokojący klimat, a nie zagadka kryminalna.

Trochę przypomina mi „Mroczny zakątek” – podobny pomysł na fabułę. Ale Gillian Flynn zrobiła to lepiej.