Archive from Październik, 2018
16 października 2018 - Katarzyna Puzyńska   

„Dom czwarty” Katarzyna Puzyńska

W „Domu czwartym” zbrodni jest kilka. W Złocinach niedaleko Brodnicy wiele lat temu został zamordowany były mąż Klementyny, Jędrzej. Dwa lata temu została zastrzelona ciężarna Róża, a do zabójstwa przyznał się jej narzeczony, Błażej. Czy do więzienia trafiła właściwa osoba? A jeśli nie, czyją winę wziął na siebie Błażej?

Rodzice Klementyny Kopp, poszukując odpowiedzi na te pytania, zwracają się do córki. Mimo, że Klementyna po rozwodzie odcięła się od nich, postanawia wrócić w rodzinne strony. Wkrótce potem znika, więc w ślad za nią wyrusza Daniel, Emilia i Weronika. Miejsce, do którego trafiają, stary dwór Drozdy przypomina mi powieści Agathy Christie. Klimat, jaki tworzy Puzyńska jest niezwykły, mroczny i fascynujący. Ponure, stare posiadłości oraz ich mieszkańcy, skrywający przed światem tajemnice… Bohaterów łączą liczne koligacje rodzinne i powinowactwa, do tego stopnia, że na początku książki zamiast mapki, ilustrującej miejsce wydarzeń, bardziej przydałoby się drzewo genealogiczne.

Puzyńska nawiązuje także do zbrodni nazistowskich. Przedstawia Złociny z czasów drugiej wojny światowej, kiedy dwory były siedzibami niemieckich oficerów. Okazuje się, że w czasach współczesnych nadal odnaleźć można echa historii, które się wtedy wydarzyły, a skutki wyborów i decyzji są odczuwalne do dziś.

Dość zaskakującym zabiegiem są wprowadzone do języka powieści elementy policyjnego slangu. Trochę to dziwaczne, zwłaszcza, że w poprzednich tomach postaci używały raczej ogólnego języka. Brzmi trochę sztucznie, zwłaszcza, że pojawia się czasem w zupełnie neutralnych wypowiedziach. Zabawne natomiast jest tłumaczenie każdego użytego wyrazu za pomocą gwiazdki i przypisu. Czy czytelnicy kryminałów nie wiedzą, co znaczy w języku policjantów „kosa w brzuch” albo „blacha”?

Podsumowując: jedna z lepszych części, ze względu na niesamowity klimat, stworzony w miejscu akcji. Ciekawi, nieszablonowi bohaterowie. Elementy stałe, czyli lipowscy policjanci – wciąż irytujący.

Czas na „Czarne narcyzy”…

11 października 2018 - Katarzyna Puzyńska   

„Łaskun” Katarzyna Puzyńska

Trzeba przyznać, że pomimo niezmienności głównych bohaterów Puzyńska wciąż ma świetne pomysły na kolejne zbrodnie w Lipowie i okolicach. Tym razem ofiarą pada bezrobotny, zdziwaczały sędzia oraz striptizerka z klubu „Gwiazdozbiór”. Scena zbrodni stanowi dość makabryczną inscenizację, której znaczenie i symbolikę muszą rozszyfrować policjanci. Pierwsze, znalezione na miejscu dowody wskazują na Daniela Podgórskiego…

Trzeba przyznać, że cały zamysł i historia Łaskuna są naprawdę doskonałe. Jednak tym razem sporo wątków jest zbędnych. Służą tylko skomplikowaniu całej historii, nie wnosząc zbyt wiele. Okazuje się, że przez ponad połowę powieści podążamy fałszywymi tropami, które w ostatecznym rozwiązaniu sprawy nie biorą udziału.

Zakończenie jest jednym z najlepszych w całej serii. Cieszę się, że tym razem jest Puzyńska wykorzystuje swoją rozległą wiedzę z zakresu psychologii i na jej podstawie konstruuje całą intrygę.

Stosunku do bohaterów nie zmieniłam, Emilia głaskająca się po brzuchu, a jednocześnie lekceważąca zalecenia lekarza, Daniel, który z misiowatego i ciapowatego policjanta przeobraża się w wyjętego spod prawa łobuza, który nie stroni od alkoholu i płatnego seksu… Nadal ich nie lubię, co zupełnie mi nie przeszkadza w czytaniu kolejnych tomów sagi, ponieważ Puzyńska wciąż tworzy wciągające, zaskakujące historie.

4 października 2018 - -   

„Zaślepienie” Aga Lesiewicz

W thrillerach psychologicznych akcja zawiązuje się zazwyczaj powoli. Jakaś pomyłka, dziwna sytuacja, głuche telefony lub niezrozumiała wiadomość. Kiedy Kristin dostaje maila zatytułowanego „Odsłona 1” nie wie, że niebawem jej życie zupełnie się rozpadnie. Zaczyna się od maili, które kolejno pokazują, że ich nadawca doskonale zna Kristin. Potem zamienione zdjęcia, odkręcony gaz w mieszkaniu… Kristin traci narzeczonego, pracę, poczucie bezpieczeństwa, w końcu zaufanie do siebie samej. Nie wie już, co dzieje się naprawdę, a co sobie wyobraziła. Czy ktoś ją śledzi? Czy jej znajomi rzeczywiście mają wobec niej czyste intencje?

Większość powieści stanowią opisy. Są to głównie przemyślenia bohaterki, to, co dzieje się w jej głowie. Poza tym mamy sporo opisów Londynu, miejsc, które odwiedza Kristin – jest fotografem, więc jej świat oglądamy oczami artystki, wrażliwej na niuanse architektury i przyrody. Chwilami bywa to nużące, przyznam, że niektóre opisy pomijałam, ponieważ niewiele wnosiły. Niemniej całość szybko się czyta, chociaż odpowiedź na pytanie kim jest osoba, dręcząca główną bohaterkę, znalazłam długo przed zakończeniem. Nie to jest jednak najważniejsze: tu liczy się analiza psychologiczna, zapis przeżyć i uczuć kogoś, kto czuje się zagrożony, obserwowany, a jednocześnie coraz bardziej samotny i odcięty od świata.

Ciekawa, godna polecenia.

3 października 2018 - Katarzyna Puzyńska   

„Utopce” Katarzyna Puzyńska

Akcja piątej części lipowskiej sagi rozgrywa się w tytułowych Utopcach: małej wiosce, ukrytej wśród lasów. Pierwszym domem w Utopcach była Żebrówka, w której mieszkali Czajkowscy. Trzydzieści lat temu ojciec i syn, Tadeusz i Wojtek zniknęli. Młodszy syn Tadeusza, Olaf Czajkowski, obecnie komendant policji, postanawia po latach wrócić do tragedii, która zniszczyła jego rodzinę. Ponieważ nie odnaleziono ciał, śledztwo nie było prowadzone zbyt drobiazgowo. Po mężczyznach zostały tylko zakrwawione ubrania, a ślady na miejscu zdarzenia miejscowi uznali za ślady zębów wampira. Wampira, którego szczątki przypadkiem odkopano kilka tygodni wcześniej na podwórku Żebrówki. Ludowe przesądy i zabobony skutecznie utrudniają śledztwo, prowadzone przez Daniela, Emilię i Klementynę. Wracając do sprawy sprzed lat policjanci odkrywają dawne namiętności, wzajemne urazy i zależności między mieszkańcami. Wszystko to, co wydarzyło się w czasach PRL, w małej, odizolowanej osadzie…

Puzyńska genialnie przestawiła hermetyczną, zamkniętą społeczność. Mimo upływu lat mieszkańcy wioski niewiele się zmienili i wolą, aby nie dotykać dawnych spraw.

Równie skomplikowane relacje łączą policjantów, prowadzących śledztwo. Muszę przyznać, że o ile same zagadki i intrygi są coraz lepsze, o tyle bohaterowie budzą niechęć. Z żalem stwierdzam, że żaden ze stałych bohaterów serii nie zyskał mojej sympatii: Daniel to mówiąc kolokwialnie życiowa pierdoła, jego mama to typowa kwoka, która poza kolejnymi ciastami niewiele do powieści wnosi. Klementyna jest kontrowersyjna, ciekawa, ale i tak przesadzona. Jej schematy językowe (słynne Ale!, oraz kończenie każdego pytania słowem co?), zwracanie się do każdego na ty, nieumiejętność stosowania pewnych norm społecznych przywodzą na myśl raczej Zespół Aspergera niż po prostu ekscentryzm starszej pani. Emilia Strzałkowska irytuje mnie od momentu, kiedy pojawiła się w Lipowie, uznawszy, że jej nastoletni syn potrzebuje ojca i burząc w miarę poukładane życie Daniela. Pozostali policjanci w tym tomie właściwie się nie pojawiają.

Ciekawe jest to, że tym razem, oprócz rozdziałów retrospektywnych, pojawiają się fragmenty protokołu z przesłuchania Emilii, które odbyło się po sprawie w Utopcach. Szczegóły poznajemy stopniowo, ale od początku mamy świadomość, że coś się wydarzyło.

Podsumowując: bardzo podoba mi się sposób, w jaki Puzyńska tworzy swoje historie. Doceniam każdy wątek, który, wpleciony w powieść, odkrywa swoje znaczenie w zakończeniu, nieodmiennie mnie zaskakującym. Podoba mi się sposób, w jaki kreuje społeczność: za każdym razem tworzą ją barwne, wyraziste postaci, każda z nich ma swoją historię i rolę do odegrania.

Nie polubiłam żadnego z policjantów lipowskiego komisariatu, ani żadnej osoby z nimi współpracującej. A szkoda, bo będą mi towarzyszyć przez wszystkie kolejne części sagi.

Ponieważ zamierzam ją czytać, aż do końca.

2 października 2018 - Harlan Coben   

„Kilka sekund od śmierci” Harlan Coben

Druga część „młodzieżowej” serii Cobena to kontynuacja perypetii trojga przyjaciół: Mickey’a, Emy i Łyżki. Szkolna gwiazda, dziewczyna kapitana drużyny koszykówki i cheerleaderka, Rachel, została postrzelona w głowę. Jej matka zginęła. Kto strzelał i dlaczego na drzwiach szpitalnej izolatki pojawia się rysunek motyla abeona?

Ponieważ Rachel angażowała się w poszukiwania Ashley, Mickey wraz z przyjaciółmi rozpoczyna śledztwo w celu ustalenia, kto stoi za śmiercią matki Rachel. Sprawę komplikuje fakt, że miejscowy policjant jest ojcem Troy’a, największego szkolnego wroga Mickey’a.

W tle pojawiają się wciąż niewyjaśnione kwestie: czy wypadek samochodowy rzeczywiście doprowadził do śmierci ojca Mickey’a? Nadal nie wiemy także, kim naprawdę jest Nietoperzyca i jaka jest jej rola w tej historii. Wyjaśnia się natomiast (połowicznie) sprawa rodziców Emy i jej tajemniczość pod tym względem.

Atutem są zdecydowanie zabawne dialogi i sytuacje, a także ciekawie skonstruowane postaci głównych bohaterów.

Podsumowując – miła, rozluźniająca lektura, zabawna ale i mądra. Warto proponować ją nastolatkom.

1 października 2018 - Paulina Świst   

„Prokurator” Paulina Świst

Po prowokującej okładce, obiecującej „ostry seks, ostry język, ostrą jazdę” spodziewałam się czegoś więcej… Powieść bazuje na dość znanym i wykorzystywanym w literaturze motywie: szalona, jednorazowa przygoda okazuje się nie być ostatnim spotkaniem kochanków. Kinga i Łukasz, ofiary gorączki sobotniej nocy spotykają się po kilku dniach po przeciwnych stronach sali sądowej. On jest prokuratorem, ona adwokatem. Na ławie oskarżonych zasiada przyrodni brat Kingi, która broni go niechętnie i pod przymusem.

Cała sprawa dotyczy działalności zorganizowanej grupy przestępczej i tu trochę pachnie Mrozem – zwłaszcza w opisach procedur, układów i całego przestępczego światka. Z drugiej strony pierwsza połowa powieści skupia się głównie na miłosnych przeżyciach głównych bohaterów, co nie byłoby złe, gdyby działo się obok, a nie zamiast głównego, sensacyjnego wątku. Po erotycznej grafomanii EL James trudno też zaskoczyć czytelnika, zwłaszcza, że koniec końców ekscesy naszej prawniczej pary nie są szczególnie wyuzdane.

Sensacyjny aspekt i cała akcja rusza dopiero pod koniec powieści i rzeczywiście wtedy robi się interesująco, chociaż pomysł na intrygę nie jest szczególnie zawiły. Autorka zbyt długo zwleka z zakończeniem, jakby starała się na siłę namieszać między bohaterami, co wyszło dosyć sztucznie.

Podsumowując – powieść uważam za niezłą i wartą przeczytania, nie rozumiem jednak szumnych zapowiedzi i licznych zachwytów oraz szafowania „ostrością” na okładce. Seks owszem, jest, ale takie same opisy można znaleźć w romansach i powieściach obyczajowych, rzucenie kilka razy wulgaryzmem nie „zaostrza” języka, a „ostra jazda” jak wspomniałam, zaczyna się pod koniec książki. Jak widać zbyt intensywne próby wypromowania dzieła mogą przynieść efekt odwrotny do zamierzonego.