Archive from Grudzień, 2016

„Pajęczyna strachu” Ewa Ornacka, Karolina Szymczyk-Majchrzak

pajeczyna-strachu-b-iext43261014Książka napisana „ku przestrodze”, co autorki wyraźnie na wstępie zaznaczają, i oparta na faktach. Jednak mimo to – na szczęście – pozbawiona dydaktyzmu i moralizowania.

Policjant, który dochodzi do siebie po akcji, podczas której doszło do strzelaniny. Jego przyjaciel zginął, on sam został ciężko ranny. W snach wciąż powraca ten sam obraz – dłoń człowieka, który do niego strzelał, z wytatuowaną pajęczyną.

Dwie dziewczyny, które znalazły się w niewłaściwym czasie w niewłaściwym miejscu. Są świadkami morderstwa. Ewie udaje się uciec, jednak zamiast swojej torby z dokumentami zabiera torbę mafijnych pieniędzy. Beata zostaje porwana i wywieziona do domu publicznego w Niemczech. Jej przyjaciółka zrobi wszystko, żeby ją uratować, ale czy to możliwe, jeśli ściga ją mafia?

Jedyne, co zapamiętała Ewa to tatuaż na dłoni jednego z bandytów – pajęczyna…

Jak potoczą się losy bohaterów? Czy Ewie uda się uciec przed mafijnym wyrokiem i odnaleźć przyjaciółkę?

„Pajęczyna” jest to powieść sensacyjna w pełnym tego słowa znaczeniu. Dynamiczna akcja, wielowątkowa fabuła, wyraziste postaci, mafia, policja, handel ludźmi.

Czyta się rewelacyjnie.

20 grudnia 2016 - Magdalena Kostyszyn   

„Ch…owa Pani Domu” Magdalena Kostyszyn

ch-owa-pani-domu-b-iext43771434Po fali programów i książek o tym, jak perfekcyjnie wysprzątać każdy kąt przyszła pora na nabranie zdrowego dystansu. „Ch…owa Pani Domu” nie jest hejtem na perfekcjonizm i pedanterię, ale raczej pokrzepieniem dla tych z nas, które za cel życia obierają inne wartości. Pokazuje, że niekoniecznie musimy być idealne, że sterta prania czy brudnych garów to nie powód do załamania. Autorka opisuje problemy i rozterki większości młodych kobiet. W zabawnym stylu, ciętym językiem i celnymi uwagami pokazuje, że współczesna młoda kobieta, żona, matka, nie ma obowiązku bycia we wszystkim najlepsza.

Dzięki takiej lekturze można nabrać dystansu do siebie, przestać się przejmować wymaganiami otoczenia i po prostu cieszyć się życiem.

Jakże pożyteczna lektura przed Świętami. Polecam.

17 grudnia 2016 - Remigiusz Mróz   

Remigiusz Mróz „Rewizja”

rewizja-300-dpiKolejna część prawniczej serii Mroza znów zaskakuje. Duet: aplikant Zordon i patronka Chyłka sprawdził się świetnie, ale pozostawienie ich razem w celu prowadzenia kolejnych spraw byłoby pójściem na łatwiznę. Autor więc rozdziela prawników, więcej nawet – stawia ich na sali sądowej po przeciwnych stronach.
Chyłka po stracie pracy w kancelarii Żelazny&McVay wylądowała w kąciku porad prawnych w galerii handlowej. Szok po gwałtownej i drastycznej utracie pozycji zawodowej próbuje złagodzić spożyciem napojów wyskokowych – głównie tequili – w dużych ilościach. W momencie, kiedy trafia do niej Bukano, Rom podejrzany o brutalne zamordowanie żony i córki – Chyłka nie do końca świadomie podejmuje decyzję o reprezentowaniu go w sądzie. Na niekorzyść Bukano przemawia fakt, że jego żona była ubezpieczona na bardzo wysoką kwotę w firmie Salus. Prawnikiem, pracującym dla Salusa jest nowy patron Kordiana Oryńskiego. I w ten sposób Chyłka i Zordon stają do walki, w której wszelkie chwyty są dozwolone.
Cudowne w tej powieści jest to, że Mróz nie trzyma się sprawdzonego schematu. Rozdzielił prawników, którzy byli świetni jako zespół, by sprawdzić ich w pojedynkę. Chyłka jest właściwie przez cały czas narąbana, natomiast Zordon stąpa po cienkiej granicy moralności. Staje przed wyborami, które mogą zadecydować o całym jego zawodowym życiu. I tak oto, pod koniec powieści aż chce się rzec „Chłopcze, stałeś się mężczyzną!”.
Jednak to, na czym opiera się prawdziwy kunszt pisarski autora, co zdecydowanie wyróżnia go na tle innych to dochodzenie do prawdy. Sama fabuła, kolejne wątki i sposób prowadzenia akcji jest rewelacyjny, ale najmocniejszym punktem jest fakt, że odkrycie prawdy nie wieńczy dzieła, jak w większości powieści kryminalnych i sensacyjnych bywa. Samo ustalenie, kto jest sprawcą, a kto ofiarą nie gwarantuje zwycięstwa. U Mroza nie ma heroicznej walki dobra ze złem, uwieńczonej sprawiedliwym, prawomocnym wyrokiem. Prawda jest tylko wierzchołkiem góry lodowej, ponieważ w rzeczywistości istnieją jeszcze układy, wspólne interesy, szantaż i przekupstwo. I o tym wszystkim jest „Rewizja”.
Na zakończenie mogę stwierdzić, że Remigiusz Mróz bardzo dobrze zrobił, wybierając zawodową drogę – gdyby został prawnikiem, byłby jednym z wielu. Będąc pisarzem jest jedyny w swoim rodzaju.

„Ostatni dzień roku” Katarzyna Misiołek

ostatni-dzien-roku-b-iext41765374Co zrobić, kiedy najbliższa osoba, siostra, znika bez śladu? W sylwestrowe popołudnie Monika, młoda mężatka, wychodzi z domu i już nie wraca. Jej mąż, rodzice i siostra robią wszystko, aby ją odnaleźć. Niestety dni zamieniają się w miesiące, lata, a Moniki wciąż nie ma… Powieść jest pisana z perspektywy siostry zaginionej. Magda, młodsza o niemal dekadę, zaczyna właśnie dorosłe życie – mieszka z chłopakiem, studiuje. Po zniknięciu siostry zaczyna burzyć swoje dotychczasowe życie – wyprowadza się od chłopaka, rzuca studia, staje się odludkiem. Wszystko, co miała próbuje sobie odebrać, jakby chciała się ukarać. Zachowania Magdy są niezrozumiałe i irracjonalne dla przeciętnego obserwatora, ale czy w przypadku takiej tragedii można zachować rozsądek i umiar? Postępować logicznie i wrócić do życia, które wiodło się przed utratą?

Ilekroć w prasie pojawia się artykuł na temat kogoś zaginionego, zawsze powraca dramat rodziny, która żyje w zawieszeniu, między nadzieją a żałobą.  W Polsce nadal mamy wiele nierozwiązanych spraw tajemniczych zniknięć, kiedy ktoś po prostu nie wrócił do domu. Ich bliscy czekają, nie mając szansy na pogodzenie się ze stratą, ponieważ nie wiedzą, czy zaginiona osoba żyje.

Zakończenie powieści jest dość… zaskakujące, ale i dziwne. Trudno jest mi się do niego odnieść, nie zdradzając treści, więc podsumuję je tak: nie tego się spodziewałam, a zaskoczenie nie było miłe.

7 grudnia 2016 - Camilla Läckberg   

„Pogromca lwów” Camilla Läckberg

120974-pogromca-lwow-camilla-laeckberg-1Cóż nowego można powiedzieć o powieści napisanej pod ten sam szablon, co wszystkie poprzednie? Może tyle, że w zanim doszłam do połowy, już wiedziałam kto jest mordercą i jaką tajemnicę skrywa przeszłość. I to nie ze względu na moją błyskotliwość i wnikliwy umysł. Po prostu wszystkie powieści Camilli Läckberg bazują na jednym schemacie. Czytając kolejną książkę łatwo samodzielnie dojść do właściwego rozwiązania.

Nie zmienia to faktu, że seria o Fjallbace to naprawdę niezła literatura, godna polecenia. Ale pojedynczo. Mimo, że jest to cykl powiązanych ze sobą powieści, należy czytać je powoli, robiąc spore odstępy między kolejnymi tomami, tak, aby uciążliwy schemat zdążył zatrzeć się w pamięci.

2 grudnia 2016 - J. K. Rowling   

„Harry Potter i Przeklęte Dziecko” J. K. Rowling

harry-potter-i-przeklete-dziecko-czesc-1-2-b-iext40657154Fanów Harrego Pottera może nieco skonfundować najnowsza książka J. K. Rowling, przede wszystkim jeśli chodzi o formę. Scenariusz sztuki teatralnej to nie to, do czego przyzwyczaili się miłośnicy opowieści o czarodzieju. Od razu zaznaczam, że forma zupełnie nie przeszkadza w odbiorze treści. Autorka nigdy nie była mistrzynią opisów, a ponadto większość miejsc takich jak Hogwart czy Ministerstwo Magii zostały wielokrotnie i dokładnie opisane w poprzednich częściach. Niezbędne informacje, zawarte w didaskaliach w zupełności wystarczają.

Akcja toczy się, gdy główni bohaterowie serii dobiegają czterdziestki, a jej zalążek powstał już w epilogu „Insygniów śmierci”. Młodszy syn Harrego, Albus Severus, zgodnie ze swoimi obawami trafia do Slytherinu. Zaprzyjaźnia się ze Scorpiousem Malfoyem, synem Dracona, nie lubi quiddicha i w ogóle ma dość bycia synem „słynnego Pottera”. Punktem zwrotnym staje się okazja do zrobienia czegoś niebezpiecznego, zabronionego i ekscytującego – i tu młody Potter zdecydowanie wykazuje podobieństwo do ojca.

Cała fabuła opiera się na podróżowaniu w czasie i konsekwencjach ingerowania w przeszłość. W utworze wspominane są wydarzenia z „Czary ognia”, ale nie tylko. Całość jest dość interesująca, chociaż większość czytelników sięgnie po „Przeklęte dziecko” ze względu na sentyment – ponieważ Harry Potter był dla wielu z nas nieodłącznym elementem dzieciństwa.
Bardzo chciałabym obejrzeć tę sztukę, intryguje mnie zwłaszcza strona techniczna – w scenariuszu jest mnóstwo magii – zmiany czasu, miejsca, transformacje bohaterów, latanie – tego typu efekty specjalne w teatrze musiały być nie lada wyzwaniem.